Cała prawda o woskach Essence of Life


Hello!

Jakiś czas temu na moim FanPage'u pojawił się wpis z zapytaniem odnośnie współpracy z Hurtownią Świec Light. Na początku pomyślałam, że czemu nie... Jednak szybko odmówiłam, bo podejście pana reprezentującego manufakturę było wręcz odpychające. Kilka blogerek wie, o czym piszę.

Chcąc poznać opinię o woskach, świeczkach i innych produktach stearynowych bądź parafinowych wpisałam małe co nieco w wujka Google, który odkrył przede mną głęboko skryte czeluści Internetu. Multum filmików na YT, mnóstwo postów na blogach, a prawie wszędzie mega pozytywne opinie. Jako, że dalej byłam ciekawska, to postanowiłam na własną rękę zakupić kilka sztuk i powiem Wam, że było to najgorzej wydane kilkanaście złotych w tym roku. 

Dwa dni temu dostałam zamówiony towar. Moje niecne szpony rozerwały kopertę niczym Reksio szynkę po to, aby za chwilę w moje nozdrza uderzyła chemiczna woń nie wiadomo czego. Po wstępnych oględzinach byłam zdecydowanie na nie i tak też napisałam na wall'u. Kilka osób zlinczowało mnie za wymogi, które postawiłam tym woskom. 

Popaliłam, obwąchałam i wywaliłam. Serio. 100 razy pisałam więc napiszę i 101, że pracowałam Tesco jako tester jakości i ze względu na mocno rozbudowany zmysł węchu i smaku brałam udział w specjalistycznych sesjach diagnostycznych. Dlatego też mam uczulenie na chemiczne zapachy, które są bez wyrazu, a niestety takie znajdziemy w woskach Essecne Of Life, które wcześniej nosiły nazwę łudząco podobną do Yankee Candle. 

Pierwowzorem tego typu gadżetów jest amerykańska firma YC i jeśli o nią chodzi, to mogłaby zaprzedać jej duszę. Cały czas tuptam nóżkami, bo czekam na zamówienie zza wielkiej wody, które przemieszcza się kontenerowcem w kierunku Europy i mam nadzieję, że dopłynie na moje urodzinki :D

Ze Light skusiłam się na kilka zapachów i tylko jeden z nich jako tako podszedł moim receptorom. Reszta była albo tak słaba, ze podczas palenia nie wydawała żadnego aromatu, albo wręcz przeciwnie - nieziemsko śmierdziała.



Mam mały kominek, któremu wystarczy 1/4 tarty YC, aby napełnić wonią pokój. W przypadku EOL potrzebowałam aż pół krążka. Dodatkowo te nasze polskie są o wiele mniejsze niż ich zagraniczne rodzeństwo. 4 połówki wypaliłam na jednym mały tealight'cie... Krótkotrwałość to cecha nr tych wyrobów. Poza tymi wadami, doczepiłam się jeszcze jednego, ale jakże istotnego szczegółu - każda folijka, w która opakowany jest wosk posiadała dziurę w miejscu zgrzewania.

W przypadku zapachów owocowych, czyli: Fig, Ginger Orange, Vanilla Strawberry, Raspberry, Cranberry czy też Brown Sugar związki zapachowe w żaden sposób nie odzwierciedlają nazwy. Na próżno szukać korzenno - pomarańczowych nut w Ginger Orange, czy żurawinki w Cranberry. Słabiutko, nawet bardzo słabiutko. 

Brow Sugar to z kolei największa porażka. Podczas palenia ulatnia się smród przypalonego cukru, a gdy to minie ujawnia się smród spalonej parafiny. Syf, kiła i mogiła. 

Jedyna tarta, którą spalę do końca to Cotton Fresh. Owszem jest to chemia w najczystszej postaci, ale jest na tyle znośna, że służy za odświeżacz w toalecie :D


Reasumując, jestem na nie i wolę wydać kilka złociszy więcej, aby w pełni móc cieszyć się wspaniałymi zapachami, które wypełniają mieszkanie od rana do wieczora. 

Owszem, nie miałam wszystkich tart EOL dostępnych w asortymencie, ale myślę, że to co zakupiłam stało się na tyle miarodajne, żeby wyrobić sobie negatywne zdanie w tym temacie. 


Wracam jarać YC, bo to jest mój nr 1 :) 



42 komentarze:

  1. No to faktycznie lepiej wydać więcej ale na coś konkretnego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Porazka, ja trzymam sie woskow z YC

    OdpowiedzUsuń
  3. uf dzięki bo miałam kupić . Nieznosze nie szczerych opinii .
    PaulinaShow

    OdpowiedzUsuń
  4. Jednak wolę oryginalne YC :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie jest podobnie. Palę różne świece, ale YC i tak jest najlepsze :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Tiaa... Kolejna OBIEKTYWNA Blogerka na nie :P Wiadomo, inaczej być nie mogło.
    Dziadostwo w najczystszej postaci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaaaaaaak. Niech żyje OBIEKTYWNOŚĆ xD

      Usuń
  7. YC nic nie przebije. Trzymam się tego co dobre i sprawdzone :) Te woski jakoś do mnie nie przemawiały od samego początku.

    OdpowiedzUsuń
  8. mnie jeszcze te kringle ciekawią, ale tych to ja nie chcę, bo już za dużo usłyszałam, że są ochydne

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmmm, to skoro mnie YC nie zachwycają, to te bym pewnie od razu, bez palenia, wywaliła do śmietnika, gdybym dostała... :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakoś nie słyszałam o nich wcześniej, ale już samo opakowanie mnie nie przekonuje;/

    OdpowiedzUsuń
  11. A już wiem, to są te JC tylko już inaczej nazwane... a ja nie czytałam na ich temat opinii, ale domyślam się, że za 1,5-2 zł to raczej szału nie robi. Szkoda hajsu, lepiej za te kilkanaście złotych kupić sobie jakąś bzdetkę i się chociaż cieszyć :) Lubię YC, ale pozostaję jednak przy olejkach wkraplanych na sól do kominka, bo wygodniejsze, a zapachy olejków z Rossmanna bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  12. śmierdzielinki jednym słowem... ja jednak wole świeczki - moje ulubione od Bath & Body Works, YC na drugim miejscu

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja uwielbiam YC i nie porwę się na kupowanie czegoś, co jest ich marną namiastką.
    Choć ostatnio pokochałam również Kringle Candle, które pochodzą podobno od tego samego producenta co YC. Polecam Ci, zapachy mają bajeczne :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedyś przez chwilkę myślałam, żeby skusić się i zamówić - czysta ciekawość i niska cena. Jednak po Twoim poście na pewno tego nie zrobię - dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. hmmm nie wymagam do tego typu produktow szalu zatem nei za bardzo sie skupiam na tym- aczkolwiek yc mam sprawdzoen i nei probowalam innej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam .... Kupiłam i żałuję od pierwszego użycia:/ W ogóle mi nie pachną :/

    OdpowiedzUsuń
  17. ja jeszcze nie próbowałam ale dzięki za ostrzeżenie :)) wypróbuje YC ;) Pozdrawiam i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  18. Już wiesz, że zgadzam się całkowicie z Twoją opinią i o wosku Brown Sugar mówiłam Ci już dawno, że zapaliłam na 10 minut, a potem przez wiele godzin i to w zimie musiałam mieć otwarte okno, a ten smród i tak nie chciał wyjść z pomieszczenia :/

    OdpowiedzUsuń
  19. dobrze wiedzieć, że są słabe

    OdpowiedzUsuń
  20. Dlatego nie kupie nigdy zadnego wosku poza YC :P

    OdpowiedzUsuń
  21. też kupiłam kilka tych wosków gdy jeszcze nazywały się troszkę inaczej i niestety jestem strasznie zawiedziona. Jeśli już pachną to jak tani odświeżacz powietrza.

    OdpowiedzUsuń
  22. Też uważam że lepiej wydać parę groszy więcej i bardziej się opłaci. W życiu się nie zdecyduję na ten badziew.

    OdpowiedzUsuń
  23. miałam, nie dość że chemią wali na kilometr to jeszcze szybko się wypalają.

    OdpowiedzUsuń
  24. Dobrze, że napisałaś o tych woskach. Miałam już je kupować na allegro, ale coś mi podpowiadało żebym jednak tego nie robiła. Faktycznie na necie jest sporo pozytywnych opinii..

    OdpowiedzUsuń
  25. Tez jestem za woskami YC. Co oryginał to oryginał :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mialam je pod starą nazwą, nawet u siebie robiłam cos jakby porownanie :) bo niby rownie dobre jak YC... dla mnie zapach byl w wiekszosci ok, chociaz "plytki", za to kilka chwil po zapaleniu zapach sie ulatnial a dalej bylo czuć tylko aromat sztucznego wosku jak ze zniczy. Ble ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Już samym wyglądem nie zachęcają... Dzięki Twojemu poświęceniu nawet nie spojrzę w ich stronę!

    OdpowiedzUsuń
  28. Jakiś czas temu kupiłam kilka wosków, później dostałam kolejne w ramach współpracy. Wydawały mi się całkiem okej, dopóki nie kupiłam pierwszych YC. Teraz nawet nie zaglądam do pudełka z EOL ;)
    Za to z tej formy mogę polecić świece w szkle. Są tanie, ładnie i intensywnie pachną i długo się palą :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Yankee Candle nic nie pokona. Najlepsze woski. Co do tych produktów... dostałam je do testowania. Niestety okazały się być kompletną klapą. Wyraziłam swoją opinię na blogu, a właściciel hurtowni był zszokowany gdyż wszystkim te woski się podobają tylko nie mi xD

    OdpowiedzUsuń
  30. Bidulka... Wściekłabym się...

    OdpowiedzUsuń
  31. Wąchałam jeden wosk (nie pamiętam który) w Jubilacie na piętrze i po prostu masakra, Nigdy więcej nie zblize się do tej firmy. 1000000 razy wolę YC.

    OdpowiedzUsuń
  32. Dawno temu, w jakims sklepie zaproponowano mi woski zamiast olejków do kominka. Zerknełam i stwierdziłam że to dziwne i niepraktyczne rozwiązanie. Tak jakby zwykła zapachowa świeca była nagle niemodna i przestarzała ?

    OdpowiedzUsuń