Lirene Ideale Glam&Mat. Glam jest, ale gdzie mat?


Hello!

W paczce od Erisek znalazłam podkład Lirene, Ideale, Glam&Mat. Akurat miałam kupić coś nowego, więc wstrzymałam się z jakimkolwiek pójściem do sklepu i od razu wyciapałam się nowościami. Słowo "mat" działa jak magnes, więc wszelakie fluidy mające mnie zmatowić są na wagę złota. 


Szklane opakowania wyglądają bardzo estetycznie i nawet elegancko. Zaś srebrna pompka ma tak mały otworek, że w końcu wewnętrzna strona nakrętki nie zostaje ubrudzona, co przekłada się na schludną i czystą aplikację :)


Weszłam w posiadanie dwóch kolorów: jasnego 01 oraz naturalnego 02. Ta ostatnia wersja jest prawie moim odcieniem, bo posiada żółte tony. 01 odznacza się dużą domieszką różowego, więc skreślona została automatycznie. Poza tym, teoretycznie jasny wcale jasny nie jest i dla bladziochów w ogóle się nie nadaje, zaś 02 jest ciemny i nawet ja musiałam przypudrować go jaśniejszym sypańcem. 

po lewej 01 jasny, po prawej 02 naturalny




Konsystencja fluidów jest mistrzowska - ani nie za gęsta, ani nie za wodnista. Idealne wypośrodkowanie, które dobrze współgra zarówno z pędzlem jak i z palcami, przez co równomiernie się rozprowadza nie tworząc plam czy smug. Twarz nabiera gładkości, a kolory staje się jednolity i bez efektu maski, czy płaskiego matu. Taki lekki rezultat lubię. Krycie jest średnie, więc większych niespodzianek na pewno nie zakryje. 

Po tych ochach i achach czar pryska jak mydlana banieczka, bo po jakiejś niecałej godzinie zaczynam świecić blaskiem większym niż 80 watowa żarówka, a po podkładzie w strefie T zostaje tylko wspomnienie. Takie spotęgowane glamour, a jak wiadomo - co za dużo to nie zdrowo. 

Myślę, że podkłady świetnie spiszą się na suchej, bądź mieszanej cerze, choć podejrzewam, że większa część z Was będzie mieć problem z dobraniem właściwego odcienia. A może się mylę?


Ja swoje sztuki oddam teściowej, bo niestety u mnie glam&mat w ogóle się nie sprawdził. Szkoda, bo pokładałam duże nadzieje w jego dualistyczne formie, w której pierwsze skrzypce grało rozświetlenie, a tego to nie potrzebuję :D

Koszt to 38-40 zł/buteleczka o pojemności 30 ml.

Blanka


53 komentarze:

  1. Ja nie znalazłam jeszcze podkładu który zmatowiłby moją cerę na dłużej niż godzina...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Albo Lumene Triple Stay.

      Usuń
    2. Polecam Clinique anti blemish-jak dla mnie świetny, matuje rewelacja! Dodatkowo działa antybakteryjnie. Jednak cena trochę odstrasza ;/

      Usuń
    3. Musiałabym przetestować :)

      Usuń
    4. a ja polecam Rimel Stay Matte i do tego puder transparentny ;)

      Usuń
  2. piękne mają opakowanie, ale jakoś nie kusi mnie wypróbowanie podkładów z Lirene, po nieudanym zakupie City Matt... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. City Matt był dla mnie całkiem spoko :)

      Usuń
  3. Dość drogi, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że nie matuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie cena jest taka sobie, ale nie matuje więc odpada :(

      Usuń
  4. PannaJoanna na YT robiła test na żywo i powiedziała, że tak to eis jeszcze nie świeciła. No a druga sprawa dla mnie jak zwykle za ciemny

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygladają fajnie te odcienie, ciekawe jak będą się spisywać na skórze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja ostatnio po wielu latach powróciłam do Revlon Color stay do skóry mieszanej i to jednak jest to!!! Chyba zmienili formułę bo nie robi tapety a ryjek cudnie matowy przez 8-10 godzin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, tylko wzięłam sobie 180 i jest dla mnie za jasny :(

      Usuń
    2. no własnie ja mam 180 i jest dla mnie idealny :)

      Usuń
  7. Na mojej normalnej cerze sprawdza się bardzo dobrze. Jak potrzebuję mocniejszego krycia to mieszam z Colorstay :)

    Ale tak to chyba jest, że do cery tłustej ciężko byłoby stworzyć produkt o macie tak delikatnym, żeby było i rozświetlenie, a przy okazji tak mocnym aby był trwały...

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że nie matuje no i cena trochę wysoka jak na podkład Lirene :/

    OdpowiedzUsuń
  9. szkoda, bo wydawał się fajny, a wyszło jak zawsze :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj fatalnie, że tak się po nim świeci :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie matuje jedynie Revlon Colorstay i to w starej wersji, nic innego nie dziala, chcialabym moc przetestowac te podklady, bo uwielbiam kolorowke :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie matują 3, Revlon, Lumene i Chanel :)

      Usuń
  12. co więcej recenzji to bardziej zniechęca..

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda, że się nie sprawdził ;/

    OdpowiedzUsuń
  14. No bo tak to jest, jak producenci obiecują matowanie. Wysuszają twarz, a w efekcie czego gruczoły łojowe zostają pobudzone do większej pracy i wydzielają większą ilość sebum, aby nawilżyć wysuszoną skórę. Efekt odwrotny od zamierzonego, dlatego ja trzymam się z daleka od produktów, które mają gwarantować matowanie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Łeeeee znowu nic dla bladzioszków!:(( A zastanawiałam się nad jego kupnem! Dobrze, ze nie oddałam się szałowi zakupów:P

    OdpowiedzUsuń
  16. Mają bardzo ładne buteleczki. Szkoda, że się nie sprawdziły. U mnie dobrze spisuję się Lirene City matt. Jednak mam nie wymagającą cere :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Myślałam nad nim długo, ale w końcu to GLAM mnie skutecznie odstraszylo. Jakoś trudno mi było uwierzyć, że uda się połączyć tę 2 rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Na mnie "mat" też działa, ale na chwilę obecną mam ideał. Na co dzień krem matujący Siarkowa Moc, który jest genialny po stokroć, oraz max factor whipped creme - nie ma konieczności użycia pudru w kamieniu, chociaż ja i tak to robię, bo lepiej rozprowadza się róż:) Cały dzień mam spokój, nie poprawiam makijażu wcale!

    OdpowiedzUsuń
  19. szkoda, że nie pokazałaś pomalowanej buźki...

    OdpowiedzUsuń
  20. No rzeczywiście te odcienie jakoś tak ciemno wyglądają jak na jasny i naturalny. Ostatnio miałam ten sam problem z doborem odcienia z Loreal Lumi Magique - niby sporo odcieni, a wszystkie jakieś takie ciemne mi się wydały, przez co w końcu nie kupiłam :/

    OdpowiedzUsuń
  21. szkoda,że się po nim skóra świeci:( ja używam z AA podkładu i jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie są najgorsze, naprawdę trzeba mieć szczęście,żeby znaleźć idealnie dopasowany matujący podkład

    OdpowiedzUsuń
  23. No szkoda ze tak kiepsko matowi - a odcienie faktycznie takie dość ciemne mają :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Odcień naturalny powinien być dla mnie odpowiedni chociaż ja potrzebuję czegoś bardziej matującego, bo mój nosek bardzo szybko zaczyna się świecić.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja nie na temat (rzadko używam podkładów). Ale Twoje zdjęcia są piękne, aż miło się patrzy!

    OdpowiedzUsuń
  26. Też mam ten podkład, myślałam że 01 będzie w miarę jasny, a tu wielkie rozczarowanie, ciemnieje na różowo.. Szkoda, myślałam że będzie fajny

    OdpowiedzUsuń
  27. Kupiłam go w odcieniu 02 i ja także muszę go przypudrować jaśniejszym pudrem bo mimo, że aż tak blada nie jestem to w tym podkładzie wyglądam strasznie 'ciemno'. Używam go od jakiegoś czasu i niestety też nie jestem z niego zadowolona bo szybko moja buzia zaczyna się świecić a po jakimś czasie po podkładzie nie ma śladu :/

    OdpowiedzUsuń
  28. Czyli nie dla mnie, nie lubię gdy twarz się świeci i pewnie z doborem koloru też miałabym problem. :(

    OdpowiedzUsuń
  29. Szkoda, że nie matuje. Ładne opakowania, zupełnie nie jak np. Citymat lirene

    OdpowiedzUsuń
  30. U mnie się nie spisał,strasznie ciemnieje na skórze i ściera się :(

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja długo szukałam swojego idealnego podkładu, teraz robię je sama :)

    OdpowiedzUsuń
  32. lirene używałam kiedyś cały czas, teraz jednak wole inne podkłady;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie znam, moj naj paese. dawno temu używałam jakiegoś czegoś tej marki... ale to dawno było .
    Chociaż tesciowa się ucieszyła ;))

    OdpowiedzUsuń
  34. Moje sztuki czekają w kolejce do testów, za dużo otwartych opakowań mam :P i zużywam powoli :P

    OdpowiedzUsuń