Paula's Choice, warto?


Hello!

Przed świtami sięgnęłam po ciężkie działo, chcąc jak co roku przeprowadzić eksfoliację w domowych warunkach. Z pomocą miała mi przyjść nowa marka, która na nasz rodzimym rynek zawitała kilka miesięcy wstecz. Paula's Choice to profesjonalne kosmetyki przeznaczone głównie do pielęgnacji cery problematycznej. Mój wybór padł na produkty mające za zadanie złuszczyć cerę naczynkową z serii Anti - Redness oraz Skin Balancing, której celem jest zredukowanie wydzielanego sebum. 


Zacznę od Skin Balancing Oil - Reducing Cleasner. Ekhmm... 

"Delikatny, łatwo rozprowadzający się płyn oczyszczający do skóry normalnej, mieszanej lub tłustej, który pozostawia ją idealnie oczyszczoną i rozświetloną. 
  • Doskonale usuwa makijaż (również tusz do rzęs)
  • Pozostawia skórę idealnie oczyszczoną i rozświetloną
  • Bez substancji zapachowych i barwników"



Ekhmm... Jak dla mnie jest to bardzo gęsty, perłowy krem, którym źle zmywa się makijaż. Toporna konsystencja ciężko się rozprowadza. 
Tusz do rzęs? Mimo tego, że nie wkładałam "kremu" do oczu, to nawet najmniejszy jego kontakt z ich okolicami sprawiał silne pieczenie i łzawienie. Przekrwione gałki oczne były silnie podrażnione. W życiu nie doznałam takiego czegoś i nie spodziewałam się takich efektów po kosmetyku, którym można zmywać demakijaż rzęs, czy powiek. Dla mnie dramat, a obawa przed kolejnymi niechcianymi efektami sprawiła, że więcej po niego nie sięgnęłam. Zdrowie oczu jest dla mnie ważniejsze, bo nikt mi nie da drugiej pary. 

Co jak co, ale płyny micelarne są moim nr. 1 i wiem, że zostanę im wierna, aż do śmierci. Nic tak dobrze nie zmywa makijażu. Micele rulez.


Składniki: 
Aqua, Sodium Lauroamphoacetate (gentle cleansing agent), Sodium Cocoyl Isethionate (gentle cleansing agent), Acrylates Copolymer (film-forming agent), Stearic Acid (fatty acid thickener), Glycerin, Glycol Distearate (skin-conditioning/opacifying agent), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil (non-volatile plant oil), Cetearyl Alcohol (thickener), Aloe Barbadensis Leaf Extract (water-binding agent), Sodium Chloride (stabilizer and pH adjusting agent), Sodium Hydroxide, Xanthan Gum (thickener), Hexylene Glycol (slip agent), Disodium EDTA (stabilizer), Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol (preservatives).

Drugim produktem jest Clear Anti - Redness Exfoliating Solution z 2% kwasem salicylowym. W zeszłym roku o tej porze stosowałam krem z Bandi, który przyniósł spektakularne efekty. Tego samego, a nawet więcej spodziewałam się po tym eksfoliatorze. 

Zawód spotkał mnie i w tym przypadku. Mam nieodparte wrażenie, że kwas salicylowy w ogóle nie działa na moją skórę, bo stężenie jest dosyć duże. Pory nie zmniejszyły się nic, a nic. Ba! Nawet naskórek nie zaczął się złuszczać, co miało miejsce podczas używania Bandi. 

Produkt dobił dna i nawet naczynka nie zjaśniały, o piegach nie wspomnę. Jestem zawiedziona, bo cała kuracja poszła na marne. 

Preparat stosowałam na noc, aby nie narażać się na promieniowanie słoneczne, bo po mimo kremu z filtrem stwierdziłam, że ta pora będzie bardziej dogodna. Duże problemy stanowiła aplikacja. Produkt trzeba wklepać w twarz za pomocą palców. Musiałam wspomagać się wacikiem, bo ciężko było nałożyć palcami coś, co ma konsystencję wody. Myślałam nad przelaniem do buteleczki z atomizerem, jednak i w tym przypadku strach o oczy i ich okolice wziął górę.

"Dla skóry trądzikowej lub skłonnej do wyprysków
  • Dzięki płynnej formule doskonale się wchłania i eksfoliuje skórę
  • 2% kwas salicylowy eksfoliuje powierzchnię skóry oraz wnętrze porów, usuwając z nich zanieczyszczenia i nadmiar sebum
  • pH wyższe niż w CLEAR Extra Strength Anti-Redness Exfoliating Solution
  • Składniki łagodzące koją podrażnienia skóry oraz trądzik różowaty
  • Redukuje i zapobiega powstawaniu przebarwień i zbliznowaceń
  • Bez substancji zapachowych i barwników
  • UWAGA: Przy stosowaniu produktów z BHA należy w ciągu dnia używać kosmetyków z filtrem przeciwsłonecznym"

Składniki: 
Aqua, Dipropylene Glycol (slip agent/penetration enhancer), Salicylic Acid (2%), Pentylene Glycol (slip agent), Polysorbate 20 (emulsifier), Butylene Glycol (slip agent), Glycerin (skin-identical ingredient), Sodium Hyaluronate (water-binding agent), Dipotassium Glycyrrhizate, Allantoin (anti-irritants), Panthenol (skin-conditioning agent), PEG/PPG-17/6/Copolymer (solvent), Methyl Gluceth-20 (skin-conditioning agent), Glycereth-26 (thickener), Bis-PEG-18 Methyl Ether Dimethyl Silane (skin-conditioning agent), Sodium Hydroxide (pH adjuster), Sodium Metabisulfite (stabilizer), Tetrasodium EDTA (chelating agent). 

Na sam koniec zostawiłam sobie Skin Balancing Pore - Reducing Toner, bo ten tonik jako jedyny z całej trójcy spisywał się najlepiej, co wcale nie znaczy, że dał jakiś efekt. 

Byłam święcie przekonana, że będzie on stanowił świetne uzupełnienie eksfoliatora. Niestety. Moje kratery jakie były, takie są nadal. Nic ich nie ściągnęło i nie oczyściło. Jedyne co dawał tonik, to przyjemne odświeżenie cery, bez żadnego szczypania, czy innych skutków ubocznych w postaci wysuszenia bądź lepkiej warstwy.

Zaczerwieniony nos w dalszym ciągu przypomina nos Rudolfa. I, albo jestem odporna, albo potrzebuję mocniejszego uderzenia. Żałuję, że kosmetyki nie sprostały mojej niezbyt wymagającej cerze, która od czasu do czasu lubi wywinąć psikusa. 

Rozczarowanie jest tym większe ze względu na wysokie ceny, które rzekomo mają mówić o jakości produktów. 

"Lekki, nawilżający tonik przywracający skórze jej naturalną równowagę. Bogaty w antyoksydanty, składniki komunikacji międzykomórkowej oraz składniki przeciwzapalne skutecznie redukuje zaczerwienienia i podrażnienia, widocznie zmniejsza widoczność porów."
  • Redukuje suchość i łuszczenie skóry
  • Pozostawia skórę jedwabiście gładką i nawilżoną
  • Bez substancji zapachowych i barwników

Składniki: 
Water, Glycerin, Butylene Glycol (water-binding agents), Niacinamide (vitamin B3/cell-communcating ingredient), Adenosine Triphosphate (cell-communicating ingredient/skin conditioning agent), Anthemis Nobilis (Chamomile) Flower Extract (anti-irritant), Arctium Lappa (Burdock) Root Extract (antioxidant), Hydrolyzed Jojoba Esters, Hydrolyzed Vegetable Protein (skin conditioning agents), Sodium PCA, Panthenol, Sodium Hyaluronate (water-binding agents), Sodium Chrondroitin Sulfate (skin conditioning agent), Ceramide 3, Ceramide 6 II, Ceramide 1, Phytosphingosine, Cholesterol (lipid-based water-binding agents), Tetrahexyldecyl Ascorbate (vitamin C/antioxidant), Oleth-10, DEA-Oleth-10 Phosphate, Sodium Lauroyl Lactylate (emulsifiers), Polysorbate-20 (skin conditioning agent), Caprylyl Glycol, Hexylene Glycol (preservatives), Sodium Citrate (pH adjuster), Carbomer (gel-based thickener), Xanthan Gum (thickener), Trisodium EDTA (chelating agent), Phenoxyethanol (preservative).

Reasumując, nie jestem zadowolona, bo nie zanotowałam żadnej poprawy skóry mimo regularnego stosowania.

Blanka

20 komentarze:

  1. Nie slyszalam o tej firmie, ale juz tak jest, ze kazdy mysli, ze jak cos jest drogie to jest dobre. Buble mozna znalezc w kazdej polce cenowej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram przedmówczynię - to, co drogie, nie zawsze jest dobre. A niestety po drogich kosmetykach oczekujemy dobrych efektów. Ja się tak mocno przejechałam na Pharmacerisie, który tylko pogorszył mi stan cery oraz włosów, zamiast pomóc. :/

      A po opisane dziś przez Ciebie produkty raczej nie sięgnę. ;)

      Usuń
    2. Masz rację, dlatego ja zazwyczaj sięgam po tańsze produkty i dopiero, gdy są nieskuteczne, szukam wśród droższych. Najbardziej korzysta na tym Mały Mysz, bo im więcej zaoszczędzę pieniędzy na kosmetykach... tym więcej klocków lego kupi sobie mały futrzak! :)

      Usuń
    3. Raczej również to działa w drugą stronę, nie spodziewajcie się spektakularnych efektów po Ziaji czy innych drogeryjnych paskudztwach. Strasznie mnie to irytuje, gdy blogerce nie spodoba się jakiś produkt inni odrzucają praktycznie całą markę. Paula's Choice ma świetne produkty tylko widocznie niedopasowane do Twojej skóry. Mi BHA 2% Liquid sprawdzał się znakomicie, żaden tonik kwasowy nie uspokoił mojej cery. Widocznie masz problemy z trądzikiem wynikające z diety.

      Usuń
  2. Nie znam ale wyglądają kusząco:):)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam do czynienia z tą firmą

    OdpowiedzUsuń
  4. najlepszy jest bandi z kwasem migdałowym, mogę szczerze polecić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również z tą firmą nigdzie się nie spotkałam, i chyba dobrze. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie miałam nic z tej firmy i może dobrze,chociaż słyszałam,że niektóre produkty są super;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie słyszałam o tej formie. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. jakiś czas temu miałam ochote zrobić zamówienie na stronce tej firmy ale jakos potem o tym zapomniałam i chyba na dobre mi to wyszło chociaż z drugiej storny znam ludzi którzy sie tą firmą zachwycają...Jednak sprawa też jest taka że każda z nas ma inną cere i co na Ciebie nie działa może działać na kogoś innego... z produktami do pielęgnacji cery różnie bywa

    OdpowiedzUsuń
  9. hahahaha ten krem z bandi o którym mówisz mnie poparzył : c

    OdpowiedzUsuń
  10. dziwne że nie zadziałało na złuszczanie i na zmiejszanie porów.. szkoda kasy dobrze że nie miałam tego :D

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja coś tam słyszałam o tej marce, ale nie spodziewałam się że seria jest do kitu..

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam nic tej firmy.. sądząc po opisie produktów, to są stworzone dla mnie, ale skoro szału nie ma, to nie będę kupowała nic z tych rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znam firmy i chyba nie ma czego żałować. Ja tam makijaż wolę zmywać micelkiem, a później użyć mydełka aleppo i też jest super:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję za odwiedziny i komentarz u mnie:)

    Szkoda, że produkty się nie popisały.. samą firmę pierwszy raz widzę na oczy..

    Miłej soboty:)

    OdpowiedzUsuń
  15. لدينا هنا أحذية عالية في الكاحل جميلة جدا، وتأتي لشراء، لا تفوت

    OdpowiedzUsuń