Niezachwycające kosmetyki


Hello!

W swoich zbiorach posiadam kilka kosmetyków, które są takimi neutralami, że ani nie grzeją, ani nie ziębią. Ot, takie nijakie, a ich zużywanie idzie mi jak krew z nosa. Nie znaczy to, że są całkowicie złe, bo to nie prawda, jednak aby móc określić je mianem "świetne" musiałyby wykazać się lepszymi właściwościami. 


Pierwszym produktem to peeling do ciała nieznanej mi dotąd marki Champs de Provence. Od ździeraka za ponad 20 zł wymagam braku parafiny w składzie. Ten przypadek nie odznaczył się tą własnością i produkt destylacji ropy naftowej króluje w INCI. Troszkę słabe. Do zalet niewątpliwie mogę zaliczyć oliwkowy zapach i w sumie tylko tyle. Jeśli zaś chodzi o ścieranie martwego naskórka to również nie ma żadnego "łał". Delikatne smyranie po skórze zdecydowanie nie jest w moim guście :)


Kolejną rzeczą, która nie wywarła na mnie wrażenia to arganowa maska do włosów RR Line. Skusiłam się na nią ze względu na obecność olejku arganowego i dużą pojemność przy stosunkowo niskiej cenie. Wszystko byłoby OK, gdyby produkt mocniej nawilżał i wygładzał włosy. Ogólnie źle nie wypada, bo miałam do czynienia z dużo gorszymi kosmetykami. Aby móc zużyć maskę do końca lekko zmodyfikowałam jej skład dodając kilkanaście kropel arganu. Własności znacząco się polepszyły :) Szkoda, że producent wytworzył coś, co ze Złotem Maroka ma mało wspólnego, bo jego stężenie w pierwowzorze jest znikome.


Drugim "neutralem" jest oliwka do skórek. Zawsze chciałam mieć taką kulę, bo zawsze byłam ciekawa rezultatów po dłuższym stosowaniu. Idąc w zaparte, codziennie przed snem wsmarowywałam oliwkę w skórki oraz płytkę paznokcia. Niestety, efekt nawilżenia widoczny był do umycia rąk. Produkt nie dał rady moim przesuszonym płytkom i zostałam zmuszona do ścięcia pazurków. Do plusów tego kosmetyki na pewno można podpiąć ładny design, precyzyjny aplikator w postaci pipetki oraz cudowną,  kwiatową woń. Szkoda, bo to zbyt mało.


Przedostatnim kosmetykiem z którym nigdy się nie dogadam jest keratyna Delii. Umieściłam ją na tej liście tylko i wyłącznie dlatego, że moje włosy ewidentnie nie lubią protein. Po spsikaniu wilgotnej czupryny wszystko jest ok. Dopiero po wyschnięciu zaczyna się mały dramat. Włosy stają się sztywne, ale błyszczące. Strukturą zaś przypominają syntetyki lalki Barbie, a taki efekt w zupełności do mnie nie przemawia, bom z tych co lubią gładkie, miękkie i sypkie włosiska :)


Listę zamyka podkład Avon Magix. Niby jest to całkiem poprawny fluid, bo dobrze matuje, wygląda naturalnie, a jego odcień jest stworzony dla mnie.Krycie również stoi na przyzwoitym poziomie. Zraziłam się do niego ze względu na kiepską trwałość. Po 3-4 h w strefie T nie ma po nim śladu. Na szybkie wyjście do sklepu OK, jednak dłuższe eskapady całkowicie odpadają. Nawet puder nie przedłuża jego trwałości i aby go zużyć mieszam go z Revlonem. 


Macie w swoich kosmetyczkach produkty, które są takie sobie?

Blanka

30 komentarze:

  1. Oj, nawet sporo nazbierałoby się takich produktów, które są bubelkami. U mnie ostatnim okazał się krem do rąk Ziaji z proteinami kaszmiru i masłem shea.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po chwili zastanowienia sporo by się tego znalazło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety w kosmetyczce mam kilka bubelków. :( Jest w nich też lekki podkład z avonu, to prawda jest lekki, ale nie robi nic, gdy nałożę go na twarz to nic a nic nie zakryje ani nie wyrówna kolorytu skóry, a do tego po 2 - 3 h nie mam już nic na twarzy i świecę sie jak reflektor. :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje włosy protein też nie znoszą. Za Avonem nie przepadam, jakoś nie po drodze mi z nim, więc nie znam tego podkładu i raczej nie poznam. :) Reszty też nie znam. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że nie spotkałam się z żadnym z nich heh :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim ostatnim bublem okazał sie szampon Timotei, który po którymś z kolei użyciu rozdwoił moje włosy, moze to dziwne, ale tak było. Obcięłam włosy i chciałam mu dać drugą szansę ale znów było to samo :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam nic z tych rzeczy. Ostatnio nie kupuję nic z AVONU, bo nacięłam się na parę bubelków.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam podkład z AVON jakiś z tych tańszych i u mnie bez poprawek wytrzymuje te 9 godzin spokojnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Żadnego z tych produktow nei znam

    OdpowiedzUsuń
  10. Zupełnie nie znam tych kosmetyków i nawet nie wiedziałam, że Delia ma swojej ofercie produkty do włosów.

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam ten podkład z Avonu i nawet dawał radę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam żadnego z powyższych kosmetyków. W sumie i dobrze skoro to buble.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie jedną z najgorszych rzeczy właśnie w podkładach jest jego znikanie z twarzy. Bleh..

    OdpowiedzUsuń
  14. I u mnie by się znalazły jakieś kosmetyki, których nie lubię, bo się nie sprawdzają..

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam taki podkład, który absolutnie kocham, ale schodzi po max 4h. Jest też kredka w rozświetlającym kolorze, ale taka zwyczajna i zawsze wybieram coś innego ;) z drugiej strony jest Color tattoo w kolorze taupe, który nigdy mi się nie podobał, a używam go bardzo często bo jest uniwersalny i zawsze się sprawdza ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj, ja też mam w swoich zbiorach takie "cuda". Szafka zapchana, ale nie ma co użyć :/

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie jest pelno takich kosmetykow, Tych co pokazalas nie mialam

    OdpowiedzUsuń
  18. przyznam szczerze,że nie miałam okazji testować zadnego z tych produktów :) podejrzewam,ze teraz po tym poscie również do nich nie sięgne ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Szkoda źe okazały sie niewypalami

    OdpowiedzUsuń
  20. U mnie takich neutrali trochę było i znajdą się niedługo w denku na blogu. A jeżeli wiem, że na sto procent czegoś nie zużyję, do tego leży u mnie od dawna, np. pamiętająca dinozaury poczwórna paletka cieni z Sensique albo kolejna starożytna czwórka z Essence to czasem mam ochotę się ich pozbyć. Bo po co mają zajmować przestrzeń. Na razie leżą nieużywane. Póki co w szafce na kosmetyczne różności nie panuje aż taki ścisk, także pewnie jeszcze sobie poleżakują czekając na lepsze czasy.

    OdpowiedzUsuń
  21. rzeczywiscie troche tego masz,ja kosmetyczne niewypaly staram sie oddawac po rodzinie,bo nie zawsze jest tak ze kosmetyk jest zupelnie do niczego,czasem poprostu nie jest dla nas a u kogos sie sprawdzi.dlatego tyle tego na rynku mamy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Sądzę, że moja lista byłaby dłuższa :) Niestety sporo mam takich kosmetyków zwyklaczków, krzywdy nie robią, niby działają poprawnie, ale nie wywołują większego zachwytu. Ot, zwyczajne kosmetyki, bez szału.

    OdpowiedzUsuń
  23. No właśnie mam ten problem, że też mam takie kosmetyki - zazwyczaj staram się coś z Nimi zrobić - no i idzie mi to jak krew z nosa ale jakoś idzie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja mam-wszystkie to kosmetyki do włosów. I zamierzam o nich napisać, tylko jeszcze nie wiem kiedy:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Czaiłam się na tę keratynę z Delii, ale w sumie mam już tyle produktów do mych kudlaków, że nie kupiłam ostatecznie i chyba dobrze się stało :)

    OdpowiedzUsuń
  26. nie lubisz delikatnego smyrania,no wiesz co :P ale fakt ździerak to ździerak i powinien podrapać a nie posmyrać

    OdpowiedzUsuń
  27. Jeśli szukasz czegoś dobrego do skórek, to polecam z całego serca Regenerum do paznokci. Nawet kiedy mam je pomalowane, olejek wcierany regularnie w same skórki ma na nie bardzo dobry wpływ. A i efekty nie znikają po zetknięciu z mydłem ;) Tylko trzeba uważać przy zakupie, bo niektóre apteki potrafią mocno zawyżać jego cenę. Ja na szczęście na osiedlu mam chyba najtańszą aptekę w całym Krakowie i za tubkę Regenerum płacę 13zł ^_^
    I tak z ciekawości - jaki odcień ma ten fluid Avon?

    OdpowiedzUsuń
  28. ja mam właśni8e ochotę spróbować tego podkładu z Avonu :)

    OdpowiedzUsuń