Masło leczące rany, czyli ogłaszam cud nad Olzą


Hello!

Bez owijania w bawełnę i zbędnych wstępów przechodzę do sedna sprawy. Od razu zaznaczam również, że poniższy produkt jest kupiony za mój ciężko zarobiony hajsior. Nie żałuję ani pół złamanego grosz na te masło, gdyż udało mu się wyleczyć moje rany.

Do pracy zasuwam w luźnych ubraniach, bo tak mi najwygodniej. Moje drechy z dna szafy idealnie się do tego nadają, a raczej nadawały, bo obecnie boję się je założyć. Dlaczego? Spodnie mają obniżony krok, a szwy "dyndające" pomiędzy moimi udami skutecznie je obtarły tworząc dosyć głębokie rany i wyciek krwi. Pieczenie i ból towarzyszący chodzeniu był do niezniesienia. Po przyjściu do domu zaopatrzyłam się w apteczną maść, która nie zrobiła kompletnie nic. 

Skoro farmaceutyczne specyfiki nie dawały rady, to zapewne kosmetyk do ciała też nie sprosta zadaniu. Ups, zwracam honor. Masło daurskie spisało się znamienicie przyczyniając się do zlikwidowania świądu gojących się ran, do nawilżenia wysuszonej strefy wokół nich, a przede wszystkim do szybkiej regeneracji naskórka. Gdyby nie to, to do teraz chodziłabym okrakiem, bo krzywda wyrządzona przez gacie była tak duża, że spałam z zabandażowanymi udami, aby broń Boże nie doszło do kontaktu z innym materiałem niż ten z którego zrobiony jest bandaż. Uwieczniłam to na zdjęciu, ale oszczędzę Wam tego widoku, bo nie chciałabym się przyczynić do omdlenia czy wymiotów :D

Roślinki z których skomponowane jest masło rosną w Górach Daurskich na Zabajkalu. Jest to nieeuropejska część Rosji, więc na upartego można powiedzieć, że mamy azjatycki kosmetyk.


Produkt swoją konsystencją idealnie przypomina  schłodzone masło spożywcze. Gdyby po jego powierzchni przejechać nożem, to zaczną się pojawiać wióry. Mam zboczenie, ale lubię wkładać do niego paluchy :D 

Wiodącymi prym w INCI są takie ekstrakty jak: ekstrakt z żeń - szenia, soi, dzikiej róży północnej oraz olejków daurskich, między innymi: z syberyjskiego rozmarynu, z sosny syberyjskiej, z ałtajskiego rokitnika czy z cytrynowca.

Parę z nich pochodzi z roślin rosnących dziko, na nieskażonych terenach, bądź z upraw organicznych. Oczywiście wszystkie składniki użyte do produkcji zatwierdzona są przez różne organizacje w tym ICEA.

*"ICEA - Instytut Certyfikacji Etyki Środowiska - jeden z najważniejszych organów certyfikujących produkty naturalne i organiczne we Włoszech i Europie.
Włoskie Stowarzyszenie Rolnictwa Ekologicznego (AIAB) oraz Instytut Etyki Certyfikacji (ICEA) we współpracy z grupą producentów jak i konsumentów, opracowało wytyczne dla naturalnych i ekologicznych kosmetyków.

Co oznacza, że kosmetyk posiada certyfikat ICEA?
  • jest kontrolowany na wszystkich etapach jego produkcji.
  • jest bezpieczny, wyprodukowany w zgodzie z przepisami o ochronie środowiska
  • jest wytwarzany z surowców naturalnych i składników aktywnych pochodzenia roślinnego, zatwierdzonych przez standardy AIAB
  • nie zawiera barwników syntetycznych,
  • nie zawiera surowców naturalnych pochodzących z organizmów genetycznie modyfikowanych (GMO)
  • nie jest testowany na zwierzętach
  • posiadają opakowania z surowców nadających się do ponownego przetworzenia
  • w celu sterylizacji produktu nie prowadzi się radioaktywnego naświetlania produktu"
Masło mieści się w olbrzymim słoiku. 370 ml to bardzo dużo jak na tego typu kosmetyk i wcale nie zrażam się pojemnością, jak to czasem bywa i ochoczo się nim smaruję. Zapach zbliżony jest do woni kosmetyków Pat&Rub, choć te wydanie jest o wiele mniej intensywne i dużo mniej męczące. Cieszę się, że tak wyszło, gdyż czasem miałam dość tych mocnych aromatów trawy cytrynowej :)

Poza tym, że za jego pomocą odnotowałam szybką regenerację moich ud, to na dodatek pozbyłam się suchych placków, które powrócił jak bumerang po skończeniu czerwonego Garniera. Niestety, sezon grzewczy jest moim wrogiem nr. 1, a spanie koło kaloryfera powoli zaczyna mnie zabijać. Inaczej się nie da i z tym problemem muszę żyć, w przeciwnym razie zamarznę.



Rzadko kiedy jestem tak zachwycona i możecie mi wierzyć, albo i nie, ale następne moje zamówienie będzie składało się z kilku maseł, gdyż mam zamiar zrobić zapas na lato. Tak, tak o tej porze roku moje grube nogi przeżywają dramat i co chwilę skóra na wewnętrznej części ud wygląda dramatycznie.  Zastanawiam się jak Natura Siberica daje radę w przypadku odparzeń. To akurat mnie nie tyczy, ale skoro w ciągu 48 rany z ciała zniknęły... Cud nad Olzą.

Zapomniałabym o najważniejszym. Konsystencja po rozsmarowaniu nie zamienia się w olejową warstewkę, a jedynie w lekką, perłową woalkę, która delikatnie otula i koi ciało. Nigdy takiego czegoś nie odczuwałam, więc tym bardziej jestem zaintrygowana właściwościami masła daurskiego :)

Skład: Aqua, Isopropyl Palmitate, Stearic Acid, Cetyl Palmitate, Glycerin, Tocopherol, Xanthan Gum, Potassium Hydroxide, Panax Ginseng Root Extract*, Pinus Pumila Needle ExtractWH, Rosa Canina Fruit Oil*, Pinus Sibirica Seed Oil Polyglyceryl-6 EstersPS, Aquilegia Sibirica ExtractWH, Rhodiola Rosea Root ExtractWH, Crepis Sibirica ExtractWH, Hippophae Rhaimnoides Fruit Oil*, Citrus Medica Limonum Peel Oil*, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil*, Benzyl Alcohol, Glyceryl Undecylenate, Limonene**, Citral**.

(*) Issued frm organic agriculture     (**) Natural components of essential oils   
(WH) Wild harvested Siberian plants' organic extracts    (PS) Siberian Pine Oil Derivative

Blanka






35 komentarze:

  1. a propos obcierania ud - używasz talku? miałam ten sam problem i naprawdę pomagało :) a to masło zapowiada się świetnie, przydaloby mi się coś takiego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, Tattwa!

      Co do talku to niestety nie wpadłam na takowy pomysł, choć pewno w lecie to przetestuję.

      Usuń
    2. Talk nieźle się sprawdza, choć gdy już ochronna warstewka zniknie problem powraca :(

      Usuń
    3. o - ja :D nie myśl sobie, śledzę kosmetyczne newsy przecież w feedzie na FB :D

      jedyna opcja to - niestety - nosić talk ze sobą w torebce i co jakiś czas się odświeżać. ja używam go też wtedy, kiedy w czasie upałów skóra staje się szybko lepka i spocona - talk to opóźnia i pozwala czuć się komfortowo, chociaż oczywiście nie jest idealny i nie powinno się też robić tego bezustannie, codziennie - talk może zatykać pory. za to można go czasami dobrać pod zapach perfum :) ja osobiście chwalę sobie bardzo ten z Body Shopu o zapachu Japanese Hotsprings.

      Usuń
    4. o, to ja! :D przecież śledzę Twoje kosmetyczne newsy w feedzie ;] tylko nie masz Disqusa, wiesz ;)

      niestety, jedyna opcja to powtarzać aplikację :( latem noszę go przy sobie w torebce (Body Shop Japanese Hotsprings) i używam też np. na zgięciach łokci i przedramionach, kiedy nagrzana skóra zaczyna się robić lepka. wiadomo, prysznica nic nie zastąpi, ale kiedy nie ma takiej opcji, to świetny pomysł na odświeżenie się.

      Usuń
    5. Zamiast samego talku, ja polecam dezodorant w sztyfcie, z talkiem wysoko w składzie - polecam, miałam ten sam problem.

      Usuń
  2. No bomba po prostu :) Też chcę ;) dopiszę do listy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. dopisuje do listy, bo w lato moje nogi umierają : c

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja Ci powiem, że ten Garnier tak do siebie ma. Masz suchą skróę, smarujesz jest lepiej, przestajesz, jest gorzej niż było na początku. Ja zrezygnowałam całkowicie z balsamów tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  5. no z tymi nogami... Fajne to coś ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy produkt. Dobrze wiedzieć, że jest coś co naprawdę działa

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że tyle kosztuje, bo myślę, że idealnie nadałoby się do moich podrażnień po depilacji. Niestety do tej pory skórze moich łydek nic nie pomogło :<

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi super :) Baaardzo obrazowy opis

    OdpowiedzUsuń
  9. wrzuciłam na listę kosmetyków do wypróbowania, kończy mi się fantastyczne masło do ciała, które naprawiło mi skórę na łydkach i powoli zaczynałam się martwić tym czym je mogę zastąpić (dotychczasowe masło jest z The Body Shop, do którego teraz nie mam dostępu...), teraz już chyba wiem! dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja ostatnio uwielbiam naturalne masła z dodatkami olejków - idealnie się sprawdza w przypadku mojej suchej skóry :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale cudo, serio wglada jak maslo, ale chyba masla z TBS maja podobna konsystencje, juz je polubilam, chociaz nie lubie sie smarowac

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja w lecie mam straszny problem-wszystkie klapki, sandałki i japonki mnie obcierają. W te wakacje na te ranki stosowałam zamiennie puder Babydream (to raczej zapobiegawczo) i Sudocrem już na otarcia. Bardzo mi pomogły:) Ale to masełko wygląda również ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Chętnie bym je przygarnela skoro jest tak dobre ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wspaniały kosmetyk, certyfikowany i konsystencja mmmm już o nim marzę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam podobny problem, zwłaszcza latem, gdy na ocierających się o siebie udach tworzą się bolesne i trudno gojące rany. Bardzo mnie skusiłaś tym masełkiem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Blanka, albo jestem ślepa, albo nie umiem znaleźć, ale możesz napisać gdzie kupiłaś to masło?

    OdpowiedzUsuń
  17. Zerknę zaraz ile to cudo kosztuje bo albo ślepa jestem albo sama nie wiem - przy kolejnych zakupach możliwe że się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Hm bardzo mnie zaciekawił twój post. Być może to jest kosmetyk, który pomoże nie mi, a mojemu tacie z suchymi plackami na karku. Bo jak do tej pory nic nie pomaga, a dermatolog jest ... ekhem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A te suche placki nie są wynikiem choroby skóry?

      Usuń
  19. Bardzo ciekawe :) Muszę spróbować bo też mam często z tym problem ;/

    OdpowiedzUsuń
  20. ja osobiście uwielbiam tą marke, co prawda tego masełka nie stosowałam , tylko kosmetyki do włosów ale działa cuda!! Może nie są zbyt tanie ale warte każdej złotówki :)

    OdpowiedzUsuń
  21. wow świetny kosmetyk! do tego konsystencja jak masło więc super

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja na jakiekolwiek rany zawsze używam sudocreamu

    OdpowiedzUsuń