Jak to z tymi próbkami jest


Hello!

Przez wczorajszy dzień usiłowałam ogarnąć kosmetyki. Do tego działania zmotywował mnie napis na ścianie hali Hyundai'a w której pracuję, a mianowicie FIFO - First in first out. Taką zasadę zamierzam wdrożyć i chciałabym się jej trzymać. Mam nadzieję, że dzięki niej będę szybciej zużywać produkty, ponieważ każdy z nich ma zaplanowany swój czas :)

Ale nie tego ma się tyczyć post, a próbek. Saszetek mam mnóstwo i walają się w każdym kącie mieszkania. Denerwuje mnie to, że często nie ma na nich daty przydatności, więc zgodnie z z FIFO wylatują do kosza :D

Po co są próbki każdy wie i pisanie o działaniu kosmetyku, którego użyto kilka razy najwyraźniej mija się z celem. Bo co z tego, że po tych paru zastosowaniach wszystko jest cudownie, skoro długofalowe działanie może przynieść więcej szkód niż pożytku. Istnieje jednak wielkie ale, dla którego warto obczaić zawartość małej saszetki. 

Swój przykład opiszę na podstawie Natury Siberici, która totalnie mnie oczarowała. Zamówiłam dwa pakiety próbek - ponad 50 sztuk za 10 zł, a wszystko dlatego, że była to moje pierwsze spotkanie z tą firmą i nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Nie wiedziałam co dostanę i ile tego będzie - taki pozytywny kot w worku :)

Foliowe opakowanie mieści bodajże 7 ml kosmetyku, co wcale nie jest tak mało. Eveline pakuje swoje wyroby po 1,5 ml więc na tym tle NS wypada mocno. 


Po zużyciu paru "opakowań" jednego kosmetyku jestem na tyle świadoma, że podczas robienia kolejnego zamówienia na pewno skuszę się na standardową wersję. W tej chwili głęboko zastanawiam się nad smarowidłami do twarzy - kremami i maseczką, okładem rokitnikowym do ciała, a także olejkiem do dzieci, który posłuży mi mi jako olej do włosów. Nie wykluczam również szamponu z serii dziecięcej. Zobaczę jak będę stać z hajsem, bo kusi mnie prawie wszystko xD


Próbki są o tyle dobre, że mogę sprawdzić konsystencję, zapach i odczuć pierwsze wrażenie. Dla mnie najważniejszy jest ten ostatni podpunkt. Wtedy też będę wiedzieć, czy moja twarz świeci się/nie świeci po aplikacji kremu, czy mój skalp nie swędzi po użyciu szamponu. Natura Siberica do najtańszych nie należy i żałuję, że próbkowy zasób jest bardzo okrojony. 


Najlepszym rozwiązaniem są próbki kosmetyków kolorowych. Avon prawie każdą szminkę czy też podkład wypuszcza w wersji saszetkowej, które bez problemu można zamówić u konsultantki. 

U mnie jest jeden minus. Zawsze mam problem, aby w Sephorze czy Douglasie poprosić o odlewkę czy inną kilku mililitrową wersję podkładu, a zazwyczaj się boję, że nie trafię z kolorem. Głupio mi tak "żebrać", dlatego też na razie nie zdecydowałam się w ciemno na zakup fluidu z wysokiej półki, choć od ponad miesiąca chodzi za mną Chanel. 

Dajcie znać co Wy sądzicie na ten temat. Niezmiernie ciekawi mnie Wasza opinia, bo z własnego doświadczenia wiem, że jest to temat rzeka. Sama unikam wchodzenia na blogi, gdzie znajdują się recenzje pisane na podstawie paru użyć. No chyba, że ktoś wysmarował 10 saszetek po 7 ml. Łącznie 70 ml, co daje o 20 ml więcej niż standardowe opakowanie mieszczące 50 ml :) Recka jak najbardziej wiarygodna :)


Blanka



68 komentarze:

  1. W przypadku podkładu akurat próbka jest jak najbardziej wskazana - widzisz jak zachowuje się na Twojej skórze w ciągu dnia, czy kolor jest ok, czy się waży, czy podkreśla suche skórki, czy wchodzi w pory. Ogólnie dużo jest tych ale. No i po tych paru saszetkach widzisz czy warto kupić. Co innego rzecz ma się z kremami. Widzisz czy cię nie zapcha w ciągu paru dni ale działania już nie określisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ale mi na serio jest głupio prosić :)

      Usuń
    2. fakt głupio o nie prosić, bo Panie w drogeriach zawsze się patrzą na Nas jak na jakieś żebraczki.. a czy to grzech chcieć otrzymać próbkę do testów? Nie mam zamiaru kupywać podkładu za 100 zł bez wypróbowania go..

      Usuń
    3. Temu mam opory wydać w ciemno 200 zł, które piechotą nie chodzi :/

      Usuń
  2. Ja uwazam, ze probki sa naprawde potrzebne,szczegolnie kupujac drozsze kosmetyki. Na szczescie w UK nie ma problemu z ich dostaniem .Pisanie recenzji na podstawie zuzytych probek rozumie, jezeli nie jest to jedna probka. Np ja mialam dwie probki podkladu bare minerals ktore wystarczyly mi na 20 uzyc i uwazam, ze po takim zuzyciu moge cos o nim powiedziec

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy droższych jak najbardziej. Zaś po 20 użyciach bez problemu można sobie wyrobić mocną opinię, choć w przypadku kremu raczej nie :)

      Usuń
  3. ja nie lubię postów o recenzji próbek, ale wiadomo jak się zużyje 10 próbek, to ma się niezłe pojęcie. Ale dość śmieszne jest jak firma wysyła blogerce próbkę i każe recenzować.
    Ponadto kilka razy spotkałam się ze zjawiskiem, gdzie ludzie spostrzegają, że produkt w próbce ma lepsze działanie niż potem zakupiony pełnowymiarowy, wychodzi na to, że firma dodaje coś do próbek, żeby każdy chciał kupić, a przy dużym opakowaniu już poskąpią :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy w życiu nie napisałabym recenzji na podstawie próbki, bo priorytetem są czytelnicy, których nie zamierzam robić w bambuko :)

      Co do składu próbki i pełnowymiarowego kosmetyku, to wątpię, aby takie działania były praktykowane. INCI jest zawsze takie samo :)

      Usuń
    2. ja też spotkałam się z takim zjawiskiem, że postrzeganie działania próbki było dużo lepsze niż zakupionego potem pełnowymiarowego produktu hmmmmmmmmmmmmmm

      Usuń
  4. ja lubię mieć najpierw próbkę czegoś zanim kupię pełny produkt
    szczególnie właśnie z podkładami czy pomadkami,bo te mogę się różnić kolorystycznie na stronie sklepu niż na żywo
    a kupować w ciemno i nie trafić mi się nie uśmiecha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zazwyczaj brałam w ciemno, ale teraz zamierzam to zmienić :)

      Usuń
  5. Ja nie wierzę w recenzje powstałe po użyciu próbek. Tym bardziej, że jeśli saszetka starczy na kilka użyć, to dostaje się do niej powietrze, konsystencja, a co za tym idzie - działanie, ulegają zmianie. Poza tym, aby uzyskać efekty obiecane przez producenta, zazwyczaj należy dłużej poużywać produktu, tak więc ocena na podstawie próbek odpada. Po użyciu próbek można opisać tylko pierwsze wrażenie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie mam problemy z tym aby żebrać = prosić o próbkę w Douglasach czy Sephorach; wolę to niż stracić 100 czy 200zł na kosmetyk który mi nie przypasuję; mam bardzo wrażliwą cerę i byle duperela jest w stanie mnie uczulić dlatego każdy produkt który jest z wyższej półki cenowej na który nie jestem w stanie sobie tak po prostu pozwolić wcześniej testuję;
    ... a głupio to powinno być tym sprzedawca którzy chomikują wszystkie miniatury i próbki aby później sprzedawać je na allegro czy w innych miejscach;

    *jaki podkład z Chanel chcesz wypróbować ?? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Saszetki Chanel za 7 zł xD

      Łazi za mną Mat Lumiere. Kasę mam, tylko ciągle coś mnie powstrzymuje.

      Usuń
    2. żeby tylko 7zł kosztowały :D

      a podkład Mat Lumiere musisz wcześniej przetestować na buzi bo z tego co wiem to jest klopot z doborem odpowiedniego koloru; chyba, że już swój znalazłaś :)

      Usuń
    3. Muszę, bo nie chcę wywalić w błoto tych 200 zł. Widziałam go na buzi u innej osoby i zrobił na mnie piorunujące wrażenie <3

      Usuń
    4. Dołączę się. Oczywiście zgadzam się ze Zmrożoną. Trzeba się przełamać, bo to Twoje pieniądze a jeżeli chodzi o wysokpółkowe produkty, to niemałe. Mnie również wkurza takie proszenie się, bo one powinny dawać próbki bez jakiegokolwiek problemu a nie chomikować. W każdym razie mam próbkę tego podkładu, który chciałabyś przetestować, ale w kolorze 40 beige. Jeżeli zależy Ci na sprawdzeniu właściwości a nie wyłącznie koloru, to mogę Ci ją przesłać, tylko daj znać.

      Usuń
  7. Lubię próbki, w zasadzie nie kupię fluidu jak go wcześniej nie wypróbuję. Trochę mnie dziwi, że twoje próbki nie mają daty ważności, z tym się jeszcze nie spotkałam, a pracowałam w sklepie i rozdawałam ich tony. Co do recenzji na podstawie próbek, to raczej pierwsze wrażenie niż recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te z NS mają, inne nie miały :)

      Usuń
    2. To rzeczywiście nadają się do kosza. Generalnie wszystko powinno mieć datę i to widocznie oznaczoną, ale wiadomo producenci szukają furtek, żeby to ominąć :)

      Usuń
    3. Anito, dużo próbek wpadło mi z gazet i to one najczęściej nie miały wybitej daty :/ Poza tym niektóre ciągle przekładałam z miejsca na miejsce i stwierdziłam, że nie będzie mi szkoda gdy je wyeliminuję :)

      Usuń
    4. No tak, masz racje wyeliminuj je :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Nie ufam recenzjom zrobionym na podstawie próbki, ale np. ostatnio zrobiłam recenzję fluidu z Nuxe'a, którego zużyłam 3 opakowania po 15ml każdy, czyli zabrakło mi 5ml do standardowego wymiaru opakowania, a tym samym uważam, że jednak już coś o kosmetyku mogłam powiedzieć, tak samo mam zamiar zrobić z kremem Hydra Zen, który niedługo zacznę - mam 3 słoiczki - miniaturki po 15ml, a pełnowymiarowy produkt ma 50ml, więc uważam, że po tych 3 słoiczkach (mimo, że to miniatury) będę mogła coś o nim powiedzieć. Nie są jednak dla mnie rzetelne recenzje kosmetyków na podstawie 2, czy 3 saszetek danego produktu, albo jednej takiej miniaturce 3ml, bo po prostu po zaledwie kilku użyciach nie można się za bardzo wypowiedzieć, jak produkt działa. Jedyną rzeczą, której jestem w stanie 'zaufać' w tym temacie są saszetki podkładu - bo jeśli ktoś zużyje np 2 saszetki podkładu, który starczy na 10-15 użyć, to coś jednak może o nim powiedzieć, chociaż też nie można się dowiedzieć, czy np. produkt nas nie zapcha przy dłuższym używaniu, ale kremy czy inna pielęgnacja powinna być używana dłużej.
    Ale się rozpisałam:) A z próbkami to jest temat na książkę w Pl, nie chcą dawać w perfumeriach nawet odlewek, raz w Sephorze babka na mnie popatrzyła, jakbym chciała jej coś ukraść, kiedy poprosiłam o odlewkę podkładu Shiseido a za chwilę o Givenchy, ale jak mam niby sprawdzić sobie odcień? W Pl to jest wielka łaska, że Ci cokolwiek dadzą, a jak nawet zrobisz wielkie zakupy, to dadzą jakieś śmieszne próbki, nawet nie dostosowane indywidualnie do Ciebie, tylko dają jak leci, żeby tylko dać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umówię się z Tobą na piwo, bo czuję, ze mogłybyśmy przegadać cały dzień xD

      Usuń
  9. Uwielbiam próbki, dzięki nim wypróbowałam masę kosmetyków i wiem jak działają, co mogę ze spokojnym sumieniem kupić i używać. Lubię testować przed zakupem produktu pełnowymiarowego fluidy, kremy, szminki... Uważam że w dzisiejszych czasach ogromu kosmetyków, próbki są niezbędne! ;) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero od niedawna dostrzegam ich potencjał i faktycznie masz rację. Rynek kosmetyczny jest tak przepełniony, że ciężko znaleźć coś dobrego ;)

      Usuń
  10. Mnie osobiście strasznie denerwują próbki i nie lubię ich używać jeśli oczywiście mam jedną czy 2 po 1,5ml bo wiadomo że po takiej ilości nadal nie wiemy czy dany krem nam podpasuje. A faktem jest że podkłady czy szminki fajnie jest wypróbować przed kupnem pełnowymiarowego opakowania :) A ja właśnie w tym miesiacu zużywam wszelkie próbki którek przez ostatnie dwa miesiące się u mnie zawieruszyły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi najbardziej zależy na podkładach, bo ostatnio mam problem z doborem koloru. Ja to samo - styczen miesiącem próbek :P

      Usuń
  11. Ja też miałam kiedyś problem z proszeniem w sephorze o próbki, ale doszłam do wniosku, że skoro mam wybulić na jakiś kosmetyk kwotę ok. 200zł to wypada go najpierw poznać. Stosowałam kiedyś podkład YSL, matujay, gdy mi się kończył zaszłąm do Douglasa i od razu podeszła do mnie Pani, powiedziałam jej, że kończy mi się i chcę coś innego, spytała czy stosowałam już rozświetlający, powiedziałam że z chęcią wypróbuję, dała mi próbkę bez proszenia i dobrze, bo cały światek blogowy zachwycał się podkłądem, a u mnie się nie chciał trzymać. Nie bój się, pokręć się troszkę po stoiskach, Panie doradzą, w zależności jaki masz typ cery ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz w życiu poszłam po podkład Diora, babka zrobiła mi odlewkę. Niestety słoiczek w drodze do domu został uszkodzony i podkład rozlał się po torebce. Od tego czasu jakoś nie mogę się przełamać ;)

      Usuń
  12. ja lubię próbki zabierać ze sobą na wyjazdy lub wtedy kiedy cos jest mi niezbedne a nie mam za bardzo gdzie tego upchać ;)
    Recenzje wedlug próbek nie sa zle,jesli mamy do dyspozycji miniaturę produktu standardowego lub chociaż kilka takich samych opakowań,choc i tak w pelni to nie odda orginalu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, ale nie po dwóch czy trzech, bo to się na nic nie godzi :D

      Usuń
  13. A gdzie Ci się udało zamówić próbki ich kosmetyków? Szukałam na stronie i nie mogę znaleźć takiej opcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ambasadorzy mają taką możliwość. Zwykły śmiertelnik chyba nie bardzo :) Jak coś to mogę Ci zamówić :)

      Usuń
  14. Próbki są fajna alternatywą na wyjazdy, zajmują dużo mniej miejsca i gdy wracamy mamy więcej miejsca na np. pamiątki itp. :) A jeśli chodzi o proszenie odlewek jakiś produktów w drogerii to nienawidzę tego robić. Kiedyś jak byłam sama i spytałam się czy jest taka możliwość to zostałam po prostu "zlana" przez panią ekspedientkę, a jak poszłam z mamą to jeszcze mi z 5 jakiś saszetek dorzuciła... nie wiem czy to polega na tym, że jak jestem młodsza to nie dostanę próbki bo... nie wiem, nie stać mnie? Nienawidzę takich sytuacji, a zdarzają się często. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie, to też jest spoko rozwiązanie :) Co do proszenia o próbki - większą swobodę mam gdy chodzę po sephorze z Juliuszem, bo wtedy nikt nie patrzy na mnie jak na osła.

      Usuń
  15. A u mnie z tymi próbkami to jest różnie. Niby fajny dodatek do zakupów/gazet, ale jakoś nie lubię ich używać. Gromadzę i gromadzę i tyle:/ Chociaż zgadzam się, że przy zakupie droższego podkładu fajnie byłoby najpierw wypróbować, czy jego kolor, konsystencja i krycie odpowiadają oczekiwaniom. Jeśli kiedykolwiek zdecyduję się na zakup droższej kolorówki, na pewno postaram się zdobyć próbkę/miniaturkę czy odlewkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nieodparte wrażenie, że warto zaopatrzyć się w próbkę przy droższym produkcie i chyba faktycznie postaram się o takowe przed zakupem podkładów.

      Usuń
  16. Ja używam tylko próbek, a to za sprawą kuzyna który przynosi mi całe pudło ważące dość sporo pełne próbek od szamponów, po kremy i balsamy oraz kosmetyki z serii pro, a wszystko z firmy na Z., mam dzięki temu zapas na cały rok i nie wydaje nic na kosmetyki pielęgnacyjne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) jeśli masz taką możliwość, to korzystaj :))

      Usuń
  17. Kochana ja również zrobiłam porządki w szafce. Miałam cały stos próbek, część z nich się przeterminowały lub nie miały daty ważności więc też je wyrzuciłam. Nie bawem kliknę fotki na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, czyli nie tylko ja ciągle "sprzątam" w kosmetykach ;>?

      Usuń
  18. ja kocham próbki i też mam ich mnóstwo :D trzymam je w lodówce żeby szybko się nie zepsuły :D mam ich całą reklamówkę :D Możesz napisać gdzie można zamówić ten pakiet próbek 50 sztuk za 10 zł ????????????????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ambasadorzy NS tak mogą, wiec jeśli chcesz to mogę Ci zamówić :)

      Usuń
    2. serio możesz? :D bo ja byłabym chętna :)

      Usuń
  19. Ja lubię próbki by przynajmniej wiedzieć jak kosmetyk pachnie i jaka ma konsystencje. Jeśli to jest ok kupuje, jeśli krem śmierdzi to chociaż byłby najlepszy to trudno byłoby mi go używać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, jeśli śmierdzi to mi też cieżko używać, choć do Savon Noir jakoś się przekonała, :)

      Usuń
  20. Ja kiedys sie wstydzilam, ale wole wyprobowac niz wyrzucic w bloto kilkadziesiat zlotych;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam dokładnie tak samo jak Ty :) jak już wlazłam i znalazłam polecany w Sephorze podkład to głos mi uwiązł w gardle, bo pomyślałam, że pani spojrzy na mnie jak na żebraka... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak miałam już nie raz :/

      Usuń
    2. :/ i człek się boi prosić o coś, co mu się tak w sumie po części należy... np. taki wrażliwiec chciałby sprawdzić czy podkład za dwie stówy go nie uczuli. Tak jak Ty pisałaś o swojej wrażliwej skórze głowy... Ale o próbki szamponów chyba ciężej niż o podkład :)

      Usuń
  22. ja lubię próbki:) kupiłam niedawno krem znanej marki, bez możliwości przetestowania go poprzez próbki. Skusiła mnie reklama w mediach. Gorszego nie miałam, niebawem napiszę o nim, bo dosłownie wyrządził mi krzywdę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reklamy w mediach nie uznaję, bo ona kłamie ;)

      Usuń
  23. Ale jak to żebrać, prosisz normalnie o próbkę i panie np w Daglasie bez problemu robią, nie wyobrażam sobie wydać 200 zł na podkład w ogóle go nie próbując.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ja mam duże opory przed takim proszeniem, a w ciemno się boję. Muszę się przełamać.

      Usuń
  24. Oj ile to już razy udało mi się po próbce odkryć jakiś fantastyczny kosmetyk, który następnie kupowałam i cieszyłam się nim w 100%! Chwała temu, kto wymyślił próbki ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Tak samo obawiam się złego dobrania koloru podkładu z wyższej półki. Z chęcią skusiłabym się na lepszy, żeby zobaczyć, czy rzeczywiście jest różnica. Ale chyba bym tydzień płakała, jakbym wydała tyle kasy, a kolor był zły :( A Panie w Douglasie, jak zwykle 'chętne' dać próbki...

    OdpowiedzUsuń
  26. Dla mnie próbki są podstawą przy zakupie podkładu do twarzy :D Niestety znaleźć podkład pasujący kolorystycznie do mojej buźki to dość ciężka sprawa tak więc wolę wydać pare zł na próbkę czy też polatać po drogeriach i 'pomaziać się' testerami niż kupić w ciemno podkład który potem będzie leżał gdzieś schowany (miałam niestety parę takich sytuacji). Ostatnio zaczęłam też stosować próbki odnośnie kremów do twarzy i dzięki temu udało mi się ominąć kupno niezłego bubla jakim jest krem CC przeciw zaczerwienieniom firmy Mixa. Doznałam też parę dni temu olśnienia, że Avon ma próbki swoich pomadek do ust i już planuję zaopatrzyć się w kilka sztuk, bo w w ich katalogu niektóre pomadki mają genialne kolory <3 Tak więc z biegiem czasu co raz bardziej przekonuję się do wszelkiego rodzaju próbek kosmetyków :D A co do pytania o próbki np w Douglasie to też mam lekkie opory, ale to dlatego, że zazwyczaj osoby które o nie prosze są niezbyt życzliwie nastawione i kręcą nosem jakbym co najmniej chciała im zabrać pełnowymiarowe opakowanie.. Ale ani mi się śni kupowanie w ciemno kosmetyków powyżej 70zł i próbkę przed zakupem normalnego opakowania muszę mieć. Kusi mnie ostatnio podkład z Bobbi Brown który można dostać właśnie w Douglasie i zbieram się w sobie żeby iść tam po próbkę :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Próki są super- chciałabym żeby do wszystkich produktów były próbeczki lub miniaturki.

    OdpowiedzUsuń
  28. Blanko, nie jestem kosmetykoholiczką i zarówno pielęgnację, jak i kolorówkę kupuję wówczas, kiedy naprawde potrzebuję (dużo mam tylko perfum, ale tych nie traktuję jak kosmetyki, tylko jak dzieła sztuki), pozwolę sobie jednak mieć rade dla wytrawnej zakupomaniaczki. pozwolisz?
    Rada brzmi: wyzbądź się nawyku myślenia o proszeniu o próbki jak o żebraniu. Próbki to jest coś, co Ci się po prostu należy. Nie jako dodatek do zakupu (choć to miły zwyczaj i na pewno może zachęcić do ponownych odwiedzin), ale zgodnie z przeznaczeniem i nazwą - w celu wypróbowania produktu. Przychodząc do drogerii/perfumerii masz prawo poprosić o próbkę produktu. Wymaganie od klienta, żeby nabył kosmetyk wchodzący w bezpośredni kontakt ze skórą bez testu jest idiotyzmem. W życiu nie kupię kremu ani podkładu bez wypróbowania go na skórze. Podobnie jest z perfumami (dlatego nie kupuję w Douglasach, bo próbek perfum nie robią i uważam, ze należy ich za to karać).
    Przyznaję, zdarzyło mi się, ze próbowano mi odmówić próbki bez zakupu. Co wówczas zrobić? Poprosić managera. I nie dac się zbyć.
    O zdobywaniu próbek (przy okazji perfum, ale dotyczy to też innych produktów) pisałam kiedyś długiego posta. Chyba pora wrócić do tematu.
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Próbki są OK jeżeli chcemy sprawdzić czy kosmetyk nie podrażnia, nie uczula itp.
    Gorzej gdy firma oczekuje, że blogerka napisze recenzje z kilku próbek :/
    Śmiech na sali :D

    OdpowiedzUsuń
  30. W Sephorze o próbkach czy odlewkach w moim mieście niestety nie ma mowy.

    OdpowiedzUsuń
  31. A ja proszę nawet w aptece, zwłaszcza o droższe produkty, bo po co się rozczarować w domu i pustym portfelu?;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Oczywiście tycia próbka nic o produkcie nie powie ale już taka 5 -7 a i owszem bo wiem czy kupić czy nie dany produkt - ostatnio trafiły mi się próbki masełka -wstręciuchy, już wiem że ich nie kupię, a bardzo mnie kusiły ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  33. Gdzie można zamówić takie próbki. Staram się właśnie znaleźć idealny podkład i za każdym razem kiedy skuszę się na jakiś w jednej z drogerii, w świetle dziennym wypada za blado, za żółto, zbyt różowo itp. Już tyle kasy wydałam na podkłady których nie używam. Uważam że takie próbki to znakomity pomysł :)

    OdpowiedzUsuń