Masełka z L'Oreala - hot or not?


Hello!

Wiem, że jestem po tyle, ale dopiero teraz mogłam wytestować zachwalane pod niebiosa półtransparentne pomadki z serii Careese. Myślałam, ze skoro są owiane tak dobrą sławą to i mi przypadną do gustu. Tak się jednak nie stało i mimo tego, że je troszeczkę lubię, to do kanonu ulubieńców na pewno nie zagrzeją miejsca.




Podczas zakupów wybrałam sobie dwa skrajne odcienie. Czerwień zwaną Rebel Red 401 oraz róż w kolorze Fashionista Pink 01


Pomadki mają prawie niewyczuwalny smak i zapach. Dla mnie zdecydowanie na plus, bo ostatnio spotykam zbyt mało bezzapachowych produktów.

Ładne i eleganckie opakowanie cieszy moje srocze oko, czyli pod tym kątem jest wszystko ok :D Ale jednak nie o to chodzi, bo można wypuścić świetną szminkę w tragicznym opakowaniu (Elikisiry z Wibo). Po Rouge Caresse spodziewałam się czegoś więcej niż tylko ładnego designu. 

Przede wszystkim konsystencja jest lekka, co według mnie przekłada się na słabe nawilżenie. Poza tym szybko się zjada, przez co traci na wydajności. Kolorki również nie są mocne i myślę, że lepiej sprawdzą się latem :)

Mam ochotę przemianować ten produkt z pomadki na balsam koloryzujący. 

Fashionista Pink

Rebel Red
Jak różowy wygląda jeszcze "jako, tako" to czerwień zmiażdżyła system po całości. Podkreśla suche skórki, nierówno kryje i ma za słaby kolor. 

Troszeczkę żałuję, bo na prawdę myślałam, że będę z nich zadowolona. Niestety rzeczywistość okazała się brutalna. No nic, poczekają na ciepłe dni, gdyż teraz nie zrobię z nich żadnego dobrego użytku. 

Za to w końcu znalazłam moją nową miłość do ust, ale to pokażę Wam jutro. Pewno część z Was się już domyśla :)

Blanka




46 komentarze:

  1. Mam w koralowym odcieniu, ale nie bardzo mi się taki leki efekt podoba :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też nie leży taki lekki efekt. A na pewno nie zimą :)

      Usuń
  2. Myślałam, ze będą fajne a tu takie bubelki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czerwień jest wręcz paskudna. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam cztery pomadki z tej serii i chyba tylko z jednej z nich jestem na maksa zadowolona ;) A mianowicie Sweet Berry ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No marniutkie te kolorki marniutkie. Wydawaloby sie patrzac na szminke ze bedzie szminka..

    OdpowiedzUsuń
  6. faktycznie nie wyglądają zachwycająco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za tę cenę myślałam, że będą lepsze. Dużo lepsze/

      Usuń
  7. ach, ta brutalna rzeczywistość. no cóż, ostrzegłaś przynajmniej innych! pozdrawiam ; )

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie moje kolory i się cieszę, że się nie skusiłam. Chociaż opakowania mi się bardzo podobają.

    OdpowiedzUsuń
  9. wow, czerwony wygląda jakby był tak samo napigmentowany jak Baby Lips Cherry Me :) tylko w Baby Lips mi to nie przeszkadza (wręcz przeciwnie, właśnie chodzi mi o taki delikatny kolorek), w tej pomadce pewnie by mnie to mocno wkurzyło, gdybym ją miała ;) czyli będę omijać ich wystawkę szerokim łukiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Baby Lips to balsamy koloryzujące i kosztują cztery razy mniej :)

      Usuń
  10. A to są maselka czy pomadki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomadki to nazwa producenta. Ja uważam, że to masełka :)

      Usuń
  11. też uważam, że czerwony nie zachwyca...

    OdpowiedzUsuń
  12. Należę do grona wychwalających :) Naprawdę lubię te pomadki, mam ich chyba z pięć, a Rebel Red jest jedną z moich ulubionych dziennych czerwieni. Nie podkreśla u mnie żadnych suchych skórek, kolor jest półtransparentny, ale równomierny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, bo to przez Ciebie je kupiłam :) Może mam jakiś felerny egzemplarz? YY nie wiem, bo u Ciebie prezentowały się tak ładnie :)

      Usuń
  13. Ja po samym pomacaniu ich w drogerii doszłam do wniosku, że to nie dla mnie ;/

    OdpowiedzUsuń
  14. To teraz zastanawiam się nad tym co jutro pokażesz :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Trochę słabo, w lecie pewnie będą fajnie wyglądać, bo teraz wolę mocniejsze krycie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda, że się nie spisały. :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie lubie maselek itp za lepka konstystencja dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  18. faktycznie jak na pomadkę bardzo kiepskie krycie

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie no zwłaszcza po czerwonej spodziewałam się więcej koloru :/ Moim osobistym zdaniem szkoda kasy, bo za taką cenę to ja sobie mogę kupić chociażby wibo, czy zwyczajną pomadkę Nivea i to w ilości hurtowej ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Faktycznie kiepsko wyglądają;/

    OdpowiedzUsuń
  21. Pierwsza myśl - ale śliczna czerwień, lecę dalej, a tu zonk. Myślałam, że lepiej będzie kryć.

    OdpowiedzUsuń
  22. ja mam koralową i bardzo ją lubię, wg mnie trochę nawilża :)

    OdpowiedzUsuń
  23. A ja kocham ich delikatne krycie :) Nie umiem nosić zdecydowanych kolorów, więc to są pomadki dla mnie idealne.Super nawilżają, ładnie się trzymają, równomiernie schodzą :) I tylko szkoda, że producent nazwał je pomadkami, bo faktycznie bliżej im do masełek. Mam 5 kolorów, 3 kupiłam na -40% w maju, a 2 teraz :) i już myślę nad 3 kolejnymi, bo Kosmetyki z Ameryki mają je po 15 zł :D mój faworyt na jesień i zimę to Sweet Berry i nieco jaśniejsza Mauve Cherie. Lubię też teraz nosić Tempting Lilac. Latem próbowałam Dating Coral i o ile jest piękny, to do mojej karnacji nie pasuje. Mam też Nude Indulge, czyli nudny klasyk :) A Rebel Red kupię na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Na ustach wyglądają bardzo przeciętnie.

    OdpowiedzUsuń
  25. opakowania i kolor wydają się piękne, ale na ustach niestety wyglądają słabo :(

    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka fashion

    :)

    OdpowiedzUsuń
  26. W opakowaniu wyglądają na bardziej intensywne niż na ustach. Po raz kolejny okazuje się, że nie wszystko złoto, co się świeci.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja jestem z nich zadowolona. Są idealne do makijażu "na szybko". ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie ładne. Cieniasy straszne. Różowa faktycznie może być fajna na lato, ale to nie mój kolor ;)

    OdpowiedzUsuń