Białe jerozy? Nie, damasceńskie :D




Hello!
 
 
W końcu mam nowy sprzęt i wracam do blogowego świata (czytaj do świata żywych :D) Dziś o takim kosmetyku, który świetnie sprawuje się w roli toniku, ale uważam, że cena jest zbyt mocno przesadzona, gdyż woda różana kosztuje grosze i jest wszędzie dostępna :)

Pat&Rub niekoniecznie chce nazywać rzeczy po imieniu, więc swój produkt określił mianem mgiełki różanej. A ta nazwa została zastosowana ze względu na atomizer, który świetnie nadaje się do ekspresowego odświeżenia twarzy podczas dnia, kiedy nie noszę make-up'u. Nie wiem :)
 
 



Ze względu na obecność glukonianu wapnia woda może być stosowana przez alergików, bez najmniejszych obaw o podrażnienie, czy uczulenie. Delikatna pielęgnacja, która po dłuższy stosowaniu świetnie uspokaja cerę. Brak alkoholu również jest sporym atutem, gdyż nie ma żadnego składnika wpływającego na wysuszenie :)
Mgiełkę stosuję za dnia w celu szybkiego nawodnienia, rano jako tonik, a wieczorem jako bazę pod krem.

Zapach nie jest nachalny i nie ma obawy, że będziemy pachnieć kościelną babcią :D Zresztą, nawet gdyby był ciut mocniejszy, to nie stanowi to problemu, gdyż tempo jego ulatniania się jest bardzo szybkie.

Minusem jest jednak cena. 29 zł za 100 ml to lekka przesada, tym bardziej, że hydrolat z róży damasceńskiej kosztuje grosze. Z tego też tytułu nie wiem, czy skuszę się drugi raz na ten sam produkt.
 
Kochane, od grudnia na blogu będą pojawiać się bardziej "ekskluzywne" kosmetyki. Rezygnuję z zakupu mass-marketu i przechodzę na tryb premium i selektyw. Oczywiście jest kilka produktów z niższej półki cenowej, które lubię i chętnie będę do nich wracać.

Może z tego powodu notki będą pojawiać się rzadziej, ale ich jakość wzrośnie. Taką decyzję podjęłam już jakiś czas temu i chcę ją jak najszybciej wdrożyć w życie.

Blanka

16 komentarze:

  1. Cena faktycznie trochę zawyżona, a o kosmetykach z wyższych sfer chętnie poczytam u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  2. jestem ciekawa nowych recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O ile lubię takie mgiełki to nie lubię zapachu róży nawet delikatnego bo od razu mnie łepetyna boli tak samo jak od lawendy

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę zakupić wodę różaną, ale wybiorę tańszą alternatywę.. Aha nawet jak będziesz pisać o tym co dla mnie niedostępne to i tak będę Cię czytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Za taką niewielką pojemność to cena faktycznie trochę przesadzona...

    OdpowiedzUsuń
  6. kościelna babcia ;) ja lubię zapach różyczek, pat ma boski błyszczyk różany, jak pączek :P

    OdpowiedzUsuń

  7. Ja nie lubię 'psikać' niczym twarzy więc uważam że u mnie produkt by się nie sprawdził :)



    OdpowiedzUsuń
  8. Największym minusem tych kosmetyków jest ich cena ;-/

    OdpowiedzUsuń
  9. Też mam tą mgiełkę i bardzo ją lubię. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cena zawyzona rzeczywiscie. Nie rozumiem fenomenu wody rozanej.

    OdpowiedzUsuń
  11. mam nadzieje ze w tytule postu to byl zart z tym jerozy bo jako rusycysta nie moge na to patrzec:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawa jestem tych droższych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak dla mnie zdecydowanie hydrolat będzie lepszy. A jeżeli ktoś bardzo chce używać go jako mgiełki można przecież dokupić buteleczkę z atomizerem. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń