Marokańskie smakołyki



Hello!

Dziś post o kosmetykach rodem z Maroka, które okazały się czymś ekstra i zrobiły dużo dobrego. Co prawda znalazł się jeden bubel, ale o nim będzie na samym końcu posta :)

Zacznę od dwóch, bardzo dobrych maseł do ciała, które różnią się od siebie jedynie zapachami.





Moim KWC  okazało się wiśniowe masło karite ze względu na bardzo naturalny zapach wisienki. Poza tym oba shea charakteryzują się silnym nawilżaniem i natłuszczaniem mojej przesuszonej skóry na nogach. Ze względu na niesamowitą wydajność będę używać w nieskończoność, aczkolwiek wersja z awokado powinna skończyć się szybciej, bo stosuję ją na całe ciało :)

Do wiśniowego dokupiłam cukrowy peeling z tej samej serii zapachowej i jestem nim zachwycona! 

Zbita i twarda konsystencja sprawia, że produkty są baaaaardzo wydajne i już niewielka ilość rozpuszczona ciepłem rąk potrafi ukoić całe ciało.

Oczywiście nie obyłoby się u mnie bez próby nawilżenia twarzy. Tym sposobem znalazłam idealny "krem na noc", któremu zawdzięczam brak suchych skórek, a także miękką i wygładzoną skórę. Czemu na noc? Masło nie wchłania się szybko, pozostawiając tłusty i lepki film. Jako, że nocną porą nie widzi mnie nikt, to mogę sobie pozwolić na takie ekscesy. Jul jest przyzwyczajony, więc nie wywiera to na nim żadnego wrażenia :D

W ogóle do czystego shea wielką miłością pałał mój współlokator, któremu nie pomagało nic, nawet apteczne balsamy. Z pomocą przyszło karite, które zamawiał na pewnym portalu ;) Od tej pory chodziło mi po głowie, aby sprezentować sobie ten naturalny wynalazek.



Savon Noir.. jak wiecie ma 2 inne i to zaprezentowane poniżej jest tym najgorszym z posiadanych, co nie znaczy, że jest złe. Jednak jeśli chodzi o niemiły zapach, to na pewno w tej kwestii jest pionierem :D

Skóra po jego użyciu jest oczyszczona, choć nie jest to najwyższy level. Myślę, że taki stan rzeczy spowodowany jest obecnością wody, której niestety jest najwięcej. Mydło to poprzez swoją mało mazistą konsystencję nadaje się od razu do użytku. Nie pieni się, ani nic z tych rzeczy. Myje, oczyszcza i zostawia nawilżoną cerę.

Pokusiłam się o eksperyment pozostawiając savon na twarzy przez ponad 15 minut... W roli maseczki nawilżającej sprawdziło się o wiele lepiej niż w roli myjaka.

Niestety, ale moimi faworytami są Organique oraz L'Orient, gdyż żaden z nich nie zwiera wody, która w tym przypadku jest czymś zbędnym :)




Savon Noir miało być na samym końcu, ale nie :D  Teraz pokaże Wam arganowy balsam do ciała, który rewelacyjnie spisał się w pielęgnacji moich włosów.

Dawno temu porzuciłam olejowanie na rzecz kremowania/balsamowania, gdyż efekty, które otrzymuję na głowie są i wiele lepsze niż po olejach.

Balsam nakładam na suche włosy (omijając skalp), zawijam pod foliowy czepek i po jakichś 2-3 h myję czuprynę. Niejednokrotnie wspominałam Wam, że moje upierzenie kocha olejek arganowy. Okazało się, że w takim połączeniu daje jeszcze lepsze rezultaty!

Włosy po umyciu lekkim szamponem nie wymagają nakładania odżywki, a po wyschnięciu są jak z reklamy :D  Wszystkie pasma siedzą w kupie i lśnią swoim naturalnym blaskiem mocy, są sypkie i takie mięciutkie, że ich macanie wprawia mnie w samozachwyt :D



Przyznam się, że szkoda było mi go używać do ciała. Zbyt dobry skład, aby wsmarowywać go w nogi :D





Lubicie masło shea? Jak tak to bardziej przypadły Wam do gustu wersje zapachowe czy stawiacie na naturalny?


Wszystkie kosmetyki znajdują się w tym sklepie.
Blanka






18 komentarze:

  1. Bardzo lubie masło Karite :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale świetne kosmetyki! Chciałabym wszystkie, no może oprócz mydełka... Jeszcze nie miałam masła shea w czystej postaci, a wiele naczytałam się o tym jakie jest skuteczne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam nigdy tych kosmetyków, ale chętnie bym je wypróbowała na sobie;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mmm, wiśnia! Uwielbiam ten zapach!!!! Chętnie bym kupiła takie masełko, bo i super wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ narobiłaś chęci na te masła!

    OdpowiedzUsuń
  6. Balsam na włosy, fajny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  7. Aj kusisz ale ja wytrwale muszę niestety się opierać bo za dużo wszystkiego już nagromadziłam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam wszystko związane z masłem shea :) dzisiaj też dotarło do mnie moje czarne mydło i widze,że dobrze że zdecydowałam się na inna firmę niż ta powyżej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam masło shea w czystej postaci. Kosmetyki wyglądają na bardzo ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  10. Już znalazłam na jednym zdjęciu. :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow, te masła prezentują się fajnie :)
    Na razie mam coś czym się smaruje, ale jak mi się skończy to może się skuszę o ile je gdzieś znajdę.
    Wiesz gdzie są dostępne? W jakimś sklepie internetowym czy jak?

    OdpowiedzUsuń
  12. Maroko zawsze będzie kojarzyło mi się z Maroko ;) ale wiśniowego masełka z chęcią bym spróbowała... :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Interesujące kosmetyki. Nie spotkałam się z nimi wcześniej więc jestem nimi zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń