Lekki wachlarz od Rimmela

Hello!

W sobotę jadę do Krakowa i już nie mogę się doczekać. Przez dwa miesiące za bardzo się stęskniłam i na samą myśl o moim wyjeździe przechodzą mnie ciarki. Wybieram się na konferencję Blog Experts #3, której celem jest przybliżenie kilku zagadnień związanych z blogosferą. To już trzecie tego typu wydarzenie w Krakowie na którym mam okazję być. A może zobaczę kogoś z Was :)?

Oczywiście po wykładach zostaję w Krakowie, aby pobalować ze znajomymi. Jakby ktoś, coś ode mnie to zawsze można się zgadać. Lubię zarówno piwo, jak i kawę ^^.

Dobra, bo zrobiłam wstęp dłuższy niż Mur Chiński i pewno nikt go nie przeczytał, ale co tam.. :P

Scandaleyes Lycra Flex od Rimmela to tusz, który na drogeryjnych półkach gości już jakiś czas. Ja swoją sztukę zgarnęłam w maju i od tego czasu leżał w kolejce. Długo nie poleżakował, bo końcówką lipca został napoczęty, żeby podeszło go powietrze i odrobinę zaschnął. Obecna konsystencja jest taka "moja" :)


Jak widać na poniższym foto, tusz pomimo 2 warstw zostawia na rzęsach bardzo delikatny i dzienny efekt.
Nie są to pajęcze nóżki,, które osobiście mi nie przeszkadzają...

Standardowe właściwości tuszu : nie dobija się, nie kruszy, nie grudukuje i nie skleja :) Mimo tych cech nie jest moim ideałem, bo ja lubię mocniej xD




Szczoteczka należy do tych klasycznych, jednak jej wielkość nie jest moim ulubionym rozmiarem. Lubię mniejsze i bardziej precyzyjne. Oczywiście pomalowanie dolnych rzęs jest dość dużym wyczynem, bo nie lubię kłuć się w oczy :D Aczkolwiek potrafię wsadzić palec do oka i się "podrapać". No problem.


W opakowaniu zaś nie mogę znieść wielkiej, czarnej dziury, która zapewnia nam zbyt hojne dozowanie tuszu. Na końcu szczoteczki zawsze zostaje duża witka, którą trzeba otrzeć. I po plemniku :D




Leży Wam taki efekt?

Ps. pisząc do mnie wiadomość prywatną proszę o to, aby pisaliście do mnie po imieniu. Nienawidzę, gdy mówi się do mnie per Pani, bo czuję jakbym miała już zamawiać trumnę. Blanka, Blancia, Blanusia, Bubu...Budzińska... Whatever, tylko nie per Pani. I don't like!
Blanka

30 komentarze:

  1. Delikatny ale bardzo fajny efekt.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaa dla mnie też zbyt słaby efekt daje :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny efekt :) ale ja wolę mocniejsze oko :D

    OdpowiedzUsuń
  4. wydaje się być bardzo fajny i zarazem taki delikatny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. druga recenzja tego tuszu, którą widzę i też piszesz, że przeciętniak :) :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie lubie tych tuszy od Rimella :/ a ta konferencja gdzie jest w Krakowie?:>

    OdpowiedzUsuń
  7. Całkiem fajny efekt, a Kraków jest najlepszy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję Kochana! :) Chociaż ja uważam, że do ideału jeszcze im daleko i będę nad tym pracować :)

    __________________________________

    Przeczytałam wstęp! :D Sama z wielką chęcią bym pojechała na tą konferencję, uwielbiam takie wydarzenia. Szkoda, że to tak daleko ode mnie, ponad 400 km :(

    Też lubię bardziej precyzyjne szczoteczki, ale muszę powiedzieć, że całkiem nieźle sobie poradziłaś z tą rimmelową :D

    "I po plemniku" <-- hahaha, dobry komentarz :D:D

    Krótko podsumowując - efekt mi leży na Twoich oczach, bo na moich to nie wiem, co by wyszło:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Efekt jak dla mnie idealny, nie lubię ostrzejszego makijażu, wstęp przeczytany i życzę miłego pobytu w Krakowie ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. fajny efekt,choc wolalabym troche bardziej pogrubione :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Woooow naprawdę ślicznie oczka podkreślone ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie wygląda na oczach ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Efekt bardzo mi sie podoba. Nie przepadam za tuszami od Rimmela ale ten mnie zaciekawił i będę musiała się zaopatrzeć przy najbliższych zakupach kosmetycznych

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak dla mnie szczota za duza i efekt za delikatny

    OdpowiedzUsuń
  15. Teznie lubię jak mi mówią per "pani". Tylko mój szef tak do mnie mówi :) Tusz taki średniak jak dla mnie. Nada się ale bez WOW :) Miłej podróży i pobytu w Krakowie :) Zazdroszczę, bo nigdy tam nie byłam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wydaje się być całkiem fajny , ale u mnie sprawdza się jak narazie bez konkurencyjnie Volume Million Lashes, nie wiem czego bym nie próbowała ten zawsze musi być w mojej kosmetyczce , fajne są też tusze z GR. Zapraszam do siebie na konkurs.

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja bardzo lubię tusze z Maybelline. ;) Możliwe, że za jakiś czas skuszę się na ten, bo na twoich oczach prezentuje się świetnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. A w sumie mnie się podoba efekt na rzęsach :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Faktycznie efekt dość delikatny, ale ładny :) Też nie przepadam za takimi dużymi szczotkami.

    OdpowiedzUsuń
  20. ładny efekt, ale wolę bardziej podkreślone rzęsy :)

    OdpowiedzUsuń