Sylveco. I zastanawiam się jak mogłam żyć bez ich kremów..

Hello!

Ukrop, ukrop, sia la la la la, Blanka zdycha. To tytułem wstępu, ale już nie narzekam, bo dzisiejsza pogoda chyba wszystkim dała się we znaki.

Niemniej jednak post musi być i jak już zdążyłyście się zorientować będzie dziś o kremach, które regenerują, nawilżają, a przede wszystkim koją moją skórę.


Pierwszy z nich to krem, który stosuję na dzień. Lekki krem brzozowy, bo o nim mowa zasługuje na miano KWC, a do nadania tego przydomka przyczyniło się kilka ważnych cech., które wymienię  w punktach.

1. Opakowanie z pompką, higienicznie rozwiązanie, które umożliwia optymalne dozowanie kremu.
     
2. Zapach - znikomy, praktycznie niewyczuwalny, co jest wielka zaletą, gdyż w składzie nie znajdziemy perfum, które są mi średnio potrzebne do szczęścia w tego typu produktach.
         
3. Lekka konsystencja, która nie ma tendencji do zapychania. Dzięki tej lekkości krem rewelacyjnie sprawdza się jako baza pod makijaż.
           
4. Nawilżenie, dla mojej mieszanej skóry jest wystarczające, więcej na dzień nie wymagam :)
           
5. Skład, prostszy niż drut. Bez zbędnego syfu.
       
6. Wyrównanie kolorytu i ożywienie skóry. Nie wiem co jest odpowiedzialne za te dwa aspekty, ale cieszę się, że moja twarz nie jest ziemistego koloru. Ogólnie mam wrażenie, że ma zupełnie inny wygląd. Taki promienny i delikatny.
           
7. Uwaga WRAŻLIWCY, ten krem idealnie nada się dla Was. Nie dość, że jest hypoalergiczny, to jeszcze nie zawiera PARAFINY!  :)

Wiem, że firma Sylveco ma również kilka innych wersji "lekkiego kremu" i następnym moim łupem padnie rokitnikowy :)









Drugim kremem, który nadaje się tylko i wyłącznie na noc ze względu na konsystencję jest krem brzozowo - nagietkowy z betuliną.

Wielki plus dla firmy za INCI w języku polskim, które na dodatek jest krótkie i treściwe. Również w tym przypadku brakuje wszelkiego chemicznego dziadostwa, co jest niekwestionowaną zaletą tych kosmetyków.

Analogicznie do powyższego produktu zrobię recenzję w punktach.

1. Opakowanie -  słoiczek, który zabezpieczony jest wieczkiem, a nie folią, której bardzo nie lubię. Polskie nazwy składników!
         
2.Zapach, lekko nagietkowy, ale nie jest to jakiś spektakularny aromat tych leczniczych kwiatuszków.
         
3. Konsystencja, o i tutaj jest to o czym mogłaby pisać epopeję narodową, ale się powstrzymam ;D. Ciężka, tłusta, która pod wpływem ciepła dłoni, zamienia się w płynny olejek. Na początku byłam bardzo zaskoczona, jednak po kilku użyciach polubiłam tę anomalię :) Miałam obawy, że po nocy moja twarz będzie świecić się blaskiem jupiterów. Na szczęście takiego efektu udało mi się uniknąć, a rankiem skóra była MATOWA!
             
4. Nawilżenie, dogłębne. Wyeliminowanie wszystkich suchych skórek, nawet tych najbardziej upierdliwych, które tworzyły się wokół skroni. Oczywiście nic mnie nie zapycha, a od kiedy go stosuję moja twarz nie uzyskała żadnego nieprzyjaciela.
         
5. Regeneracja skóry jest na najwyższym poziome. Gładkość i miękkość zostają zagwarantowane. Twarz przypomina pupę niemowlaka :D.
                 
6. Krem wyleczył mi uczulenie, które wyskoczyło mi na powiekach. Zaognione placki, z których schodziła skóra zostały zlikwidowane po jednej nocy, a wcześniej walczyłam z nimi wszystkimi innymi mazidłami, i nic nie dało rady.








Osobiście jestem bardzo zadowolona z działania kremów i mam zamiar je wszystkim polecać. Patrzyłam również na opinie na wizażu i widziałam, że tam również szerzą się same ochy i achy. Nic dziwnego.. :) Żałuję, ze kremy są tak słabo dostępne, ale z tego co się zdążyłam zorientować można je dostać w małych aptekach oraz w zielarskich :)
Blanka 

47 komentarze:

  1. już dawno zerkałam na tą markę, może też się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie krem brzozowo-nagietkowy z betuliną przy nakładaniu go wieczorem pozostawiał tę tłustą, oleistą warstwę na twarzy aż do rana, ale wystarczyło po prostu ją zmyć, a twarz wyglądała jak nowa :) Zdecydowanie wybaczam mu to, bo widać, że przez noc wszystko co dobre wchłonęło do mojej skóry.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam brzózkę - fantastyczny krem!

    OdpowiedzUsuń
  4. na razie zaserwowałam ją mamie i siostrze, ale następne zamówienie będzie dla mnei :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Dostałam ten krem brzozowy na spotkaniu blogerek i już zostałam skuszoną tą opinią. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dostałam jakiś czas temu odlewkę tego kremu brzozowego i niestety moja mieszana cera nie polubiła się z nim :( Mam wrażenie, że krem ma jakąś "tępą" konsystencję, nieprzyjemnie mi się go nakłada, a podkład z Annabelle Minerals bardzo szybko zaczyna na nim wyglądać nieładnie :(

    OdpowiedzUsuń
  7. ja używam lekką wersję nagietkowego i na tą chwilę to mój ulubiony krem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. a jaka jest ich cena? jak do tej pory nigdzie ich nie widziałam

    OdpowiedzUsuń
  9. A moje czekają aż skończę zapasy. Feeeee a tak już bym chciała je rozpocząć. Ty mnie kusisz

    OdpowiedzUsuń
  10. Brzozowy krem jest bardzo kuszący ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam, ale zaciekawiłaś mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. brzozowy krem używałam i POLECAM ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Już od jakiegoś czasu mnie te kremy kuszą i w końcu pewnie po nie sięgnę :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Sama bardzo chcę kupic kilka kremów Sylveco, ale... jakos pieniądze ciągle wydaję na coś innego ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. No i fajnie, mieć hit wśród kremów do twarzy to połowa sukcesu ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znam ich, a ile kosztują?

    OdpowiedzUsuń
  17. Muszę się zaopatrzyć w jakiś krem tej firmy:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dużo dobrego się naczytałam o tych kosmetykach, chciałabym je :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Widzę, że również spodobały Ci się produkty Sylveco. Ja jeszcze wszystkich nie otworzyłam, ale te, które są w użyciu zyskują sobie moją sympatię w bardzo szybkim tempie. Brzozowy był nawet w ulubieńcach lipca ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. ja mam lekki krem nagietkowy i pomadkę brzozową ;) które KOCHAM! super, że mamy tak świetne polskie produkty! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie pani w zielarni namówila ostatnio na pomadke sylveco z peelingiem, to dopiero szaleństwo, pomadka ma drobiknki brązowego cukru i migdałów które delikatnie masują i scieraja niepotrzebny naskórek:)))

      Usuń
  21. Oj, ta firma ma fantastyczne kremy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Odpowiedzi
    1. Kupiłam swój stacjonarnie w sklepie ze zdrową żywnością i ziołami i zapłaciłam za wersję lekką około 23 zł. Moim zdaniem to baaardzo tanio, jeśli wziąć pod uwagę skład, wydajność, działanie a do tego miłe dla oka i higieniczne opakowania ;)

      Usuń
  23. Będzie trzeba się w któryś zaopatrzyć, bo krem się niestety skonczył ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Sylveco,to nasza podkarpacka duma ♥

    OdpowiedzUsuń
  25. lekki krem brzozowy to również mój KWC ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie znam ich, ale widzę, że warto im się przyjrzec bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  27. coś już słyszałam ale nie miałam okazji używać :)

    OdpowiedzUsuń
  28. och, ale wszyscy ostatnio kuszą tymi kremami!
    Mam je już od dawna na swojej liście, ale wciąż nie ubywa mi zapasów kremowych ;)
    Brzozowy na pewno u mnie prędzej czy później zawita :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Baaardzo mi się ten krem spodobał! Muszę wypróbować, z tego co dziewczyny wyżej pisały to cena całkiem spoko.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ciekawy kremik, tylko ten kolor, ble!! :P

    OdpowiedzUsuń
  32. Coraz więcej dobrego widzę o tej firmie, same zachwyty! Muszę coś spróbować koniecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie znam jeszcze tego kremu......

    OdpowiedzUsuń
  34. Też się zastanawiam jak mogę bez niego żyć...lekki krem brzozowy już długo mnie prześladuje i strasznie kusi : c muszę go mieć!
    Radi

    OdpowiedzUsuń
  35. Wersję brzozowo-nagietkową bym chętnie dorwała i przetestowała :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie miałam jeszcze nic z Sylveco. Sądzę, że moim pierwszym zakupem będzie kremik pod oczy :))

    OdpowiedzUsuń
  37. Mnie ten pomarańczowy tak niesamowicie zapchał, że nie wiem co począć :( Szkoda, bo to taki fajny krem. Chyba muszę się jednak przerzucić na brzozę. Może mnie mniej zatka

    OdpowiedzUsuń
  38. nic od nich nie miałam, ale co raz bardziej mnie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. znów o nich czytam i coraz większą mam na nie ochotę

    OdpowiedzUsuń
  40. Serii rokitnik owej jeszcze nie miałam ale z pewnością wypróbuje. Na razie mam krem brzozowy i parę innych kosmetyków Sylveco. Jestem zakochana w ich kosmetykach!

    OdpowiedzUsuń
  41. TAK TAK TAK!!! Ja mam właśnie lekki i tłusty rokitnikowy, przy mojej bladej cerze sprawdziły się rewelacyjnie!! Rozświetliły moją twarz, wreszcie moja skóra wygląda zdrowo!:) Polecam!!

    OdpowiedzUsuń
  42. Moja skóra pokochała kremy sylveco:) używam lekkiego kremu brzozowego zarówno na dzień jak i na noc:) Polecam!!

    OdpowiedzUsuń