Naked Truth.

Hello!

Pisząc tego posta mam wątpliwości i nie chcę, aby został odebrany źle. Moją intencją jest przekazanie rodzicom jak ważnym narzędziem ruchu jest kręgosłup. Nie chcę współczucia, bo to cecha słabych ludzi, a ja do nich nie należę.

Swoją przygodę z leczeniem rozpoczęłam w roku '98, a całość działań zakończyła się w 2001 roku wraz z dniem drugiej operacji.  Leczono mnie w Katowicach, Ustroniu, Cieszynie, Warszawie, Bielsku- Białej. Wszędzie rezultaty były marne, wręcz zerowe. Nie pomagały mi rehabilitacje, gorset, bo takowe plastikowe dziadostwo też nosiłam. I szczerze powiem z własnego doświadczenia - gorset nie daje nic. Poza tym, że kosztuje bajońskie pieniądze i nie jest refundowany..

Kiedy stan był zbyt poważny, a internet nie dawał takich możliwości jak daje dzisiaj, załatwiono mi wizytę w Klinice w Zakopanem. Inne miejsce nie wchodziło w grę, bo liczyła się renoma. I tutaj respekt dla lekarzy. Światowej klasy specjaliści, których można ze świecą szukać.

W wieku 13 lat przeszłam dwie operacje. Wiem o tym, że są cięższe choroby, ale dla mnie to było najgorsze. Ciężkie zabiegi trwające ponad 5 h każdy. Ciężka rekonwalescencja, nauka chodzenia i schylania się. Jak małe dziecko.

Od tych wydarzeń minęło kilkanaście lat i cieszę się, że chodzę i funkcjonuję normalnie. Co prawda jestem homeopatą i czasem miewam potworne bóle, szczególnie przy drastycznych zmianach pogody, Jednak wszystko jest do ogarnięcia ;)


Jedyne prywatne zdjęcie jakie posiadam, bo reszta leży w Zakopanem. Z tym instrumentarium da się żyć, i co lesze, w ogóle go nie czuć.

Także rodzice, apeluję do Was. Zwracajcie uwagę na to czy Wasze dzieci siedzą prosto, nie noszą zbyt ciężkich plecaków. Skolioza to choroba nabyta, a nie wrodzona!!! Nie dajcie sobie wciskać kitu, że to genetycznie, No way!

No i proszę nie brać za ułoma i inne dziwne stworzenia, bo ja jestem normalna i nie czuję się w żaden sposób gorsza od reszty. No chyba, że na plaży, bo mam straszne blizny na plecach, choć w sumie mi nie przeszkadzają aż tak bardzo ;)
Biegam, skaczę, ćwiczę. Nie jestem ograniczona.
Red Lipstick

37 komentarze:

  1. Łoo... To Cię podziwiam za ogrom energii :)
    Też mam problemy z kręgosłupem trochę innej kategorii, ale na tej płaszczyźnie należy bardzo uważać.

    OdpowiedzUsuń
  2. I tak muszę współczuć... Ale dobrze, że jesteś pewna swoich sił :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj :) U mnie ćwiczenia i gorset nic nie pomogły. W wieku niecałych 12 lat miałam operacje w Trzebnicy. U mnie niestety babcia zauważyła lekko wystającą łopatkę i tak się potoczyło. Ja też odczuwam ból na zmianę pogody ale da się z tym jakoś funkcjonować. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No zgadza się. Trzeba dbać o słup. Ja też jestem częściowo metalowa i wcale nie czuję się inna :) Fakt, wyjątkowa jak najbardziej :P Pozdrawiam :)
    Ps. Fajne śrubki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja to muszę na siebie zwrócić uwagę. Na szczęście codziennie się nawinie ktoś kto mi przypomina "prostuj się". Masz bliznę przez cały kręgosłup? Mój znajomy taką ma, fajna jest :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie, że sobie radzisz. Niech będzie tylko lepiej :)

    P.S. Wiem, ze może to nie miejsce i czas na to pytanie, ale jak sprawdził Ci sie krem z granatu z Isany na włosach? Lepiej od kakaowego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wiele, wiele gorzej. Nie polecam go ;)

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź. Musze więc zakupić kakaowe masełko :D

      Usuń
  7. Ja rowniez nosze w sobie chorobe, tyle ze stawow, lecze sie od 16 roku zycia i niestety lekarze nie pozostawili mi zludzen - jest nieuleczalna. Mam okropne blizny na obu kolanach i stawie skokowym po 3 operacjach i nie wiadomo kiedy choroba znowu sie odezwie, na razie jestem w fazie remisji i dziekuje Bogu za kazdy zdrowo przezyty dzien :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie notki aż chce się czytać :) Od razu się wyprostowałam jak czytałam. Strasznie się garbię i zawsze siedzę jakaś wykrzywiona. Mój mąż mnie tylko upomina, albo się dziwi jak tak się można wygiąć. Pracuję z dziećmi i zawsze zwracam uwagę na to jak siedzą przy stole czy na dywanie. Niech się uczą od małego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja miałam taki ciężki plecak w podstawówce że płakać się chciało... tak niestety już jest. nie wiem po co dzieciom te wszystkie książki... moja mama zbagatelizowała sprawę jak byłam u lekarza będąc mała, powiedział że mam jedną nogę krótszą, a drugą dłuższą ;) nigdy później już tego nie badałam, ale ogólnie krzywo chodzę heh. kręgosłup też w nienajlepszym stanie bo w pracy muszę siedzieć na barowym krzesełku. o pewne rzeczy trzeba dbać o małego i to nie tylko o kręgosłup.
    współczuję Ci tego wszystkiego co przeszłaś.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też mam problemy z kręgosłupem, ale nie przeszkadza mi to tańczyć i ćwiczyć. Z biegiem czasu jest tylko lepiej. Na początku nie mogłem wstać z bólu po treningu ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. też mam straszną skoliozę... niestety mieszkam w małej miejscowości i tutaj lekarze nie do końca zadbali gdy byłam młodsza. rodzice już próbowali na różne sposoby: gorsety (boże co to jest za dziadostwo!), ćwiczenia, wizyty u lekarzy w Lublinie.. nie stać ich było na sanatoria i specjalistyczne wyjazdy.
    dzisiaj mam krzywe żebra, ogólnie widać moje pokrzywione plecy jak się nachylę. na szczęście na razie mi to w niczym nie przeszkadza, jednak wiem, że za kilkanaście lat będę musiała coś z tym zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  12. Podziwiam Cie za odwagę i energię ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mam asymetrie miednicy i ŻADEN lekarz nie widział w tym problemu, do momentu gdy dostałam zapalenia wiązki, spuchłam tak, że nie mogłam się ruszać...
    Bagatelizowanie problemów zdrowotnych nie jest dobre. Cieszę się, że Tobą zajęli się specjaliści :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Podziwiam!!
    Ja też mam krzywy kręgosłup (zła postawa i siedzenie w dziwnych pozycjach prze lata zrobiły swoje), na szczęście jeszcze mi nie dokucza, nie boli. Jednak jestem świadoma, że za kilka lat może się to zmienić :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak da sie normalnie funkcjonować, to wszystko można znieść :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ojeju ja wiem jak to jest mieć chory kręgosłup. Od kilku lat jeżdżę na rehabilitacje, nosze gorset no i wiadomo nie mogę wszystkie robić. W sumie poprawia się trochę i wada nie pogarsza się (mam skolioze), ale nie da się ukryć, że kręgosłup boli i nie mogę np. długo stać lub siedzieć w różnych pozycjach.
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Muszę się w końcu zacząć ruszać, bo mój kręgosłup też nie jest zbyt prosty. Ciężki plecak w podstawówce i gimnazjum też zrobił swoje, noszenie ton książek i po cholerę? Ehh. Muszę się wziąć za siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mojej skoliozie pomogły 3 lata ćwiczeń Techniki Aleksandra. Polecam każdemu, kto ma problemy ze zwyrodnieniami kręgosłupa i oddechem ^^ Działają cuda - przeniesione na codzienne życie!

    OdpowiedzUsuń
  19. Post daje do myślenia. Sama ma lekką skoliozę i często dokucza mi ból kręgosłupa, staram się dbać o ćwiczenia na kręgosłup, czasem uczęszczam na masaże. Niestety praca fizyczna nie pomaga :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Będąc z wykształcenia ortopedą (technikiem, nie specjalistą!!), wiem, o czym mówisz. Do szału mnie doprowadza system, który zmusza mojego brata do noszenia plecaka do szkoły(!), który waży nawet 7kg(!?!? ;OOO). Dodatkowo siedzenie w szkole na bardzo wygodnych krzesłach, zbyt krótkie przerwy, do tego tragicznie prowadzony wf... muszę powiedzieć, że rośnie nam właśnie pokolenie kalekich dzieci. I że z tym rodzice niestety no nie wygrają - wszystko zależy od dziecka, czy będzie miało dość siły po szkole na dodatkowy ruch, który zrekompensuje te godziny spędzone w szkole, czy będzie wolało siedzieć w domu i oglądać bajki. Czyli odpoczywać.
    A gorset... Jednym pomaga, innym nie. Niestety żaden kręgosłup ani przypadek nie jest taki sam :P Widać Ty jesteś tym gorszym przypadkiem, który podważa nieograniczone możliwości medycyny.
    I wiem o co chodzi z blizną. Ja sama mam taką wieeeeelką, która idzie mi przez calutkie podbrzusze ;] I ludzie zamiast ładnej dziewczyny to widzą... brak pępka i bliznę x.X"""

    OdpowiedzUsuń
  21. Moim zdaniem nie powinnaś tak pochopnie wyrażać swoich opinii. To co sprawdza się w jednym przypadku, nie musi działać we wszystkich.
    a) Gorsety bardzo często pomagają
    b) Skolioza nie musi być chorobą nabytą! Skłonność do krzywego kręgosłupa jest często uwarunkowana genetycznie (nawet jak siedzimy prosto i nie nosimy ciężkiego plecaka możemy mieć krzywy kręgosłup)

    OdpowiedzUsuń
  22. uuu od dzisiaj siedze prosto...!!

    OdpowiedzUsuń
  23. Mi od zawsze kazali się prostować, chociaż do dzisiaj często łapę się na tym, że siedzę krzywo. Jednak bardzo często ćwiczę, co faktycznie dobrze wpływa na naszą postawę :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jejku. Nie pomyślałabym, że miałaś takie problemy. Jak przeczytałam tego posta to od razu się wyprostowałam!

    OdpowiedzUsuń
  25. Od razu się wyprostowałam...

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  27. Dobrze, że napisałaś tego posta, w dzisiejszych czasach gdy ludzie się coraz mniej ruszają schorzenia kręgosłupa będą pojawiać się coraz częściej. Nie zazdroszczę przeprawy z lekarzami, takie odsyłanie i przerzucanie to chyba jedna ze smutniejszych rzeczy jakie spotykają pacjentów, ale dobrze, że w końcu znaleźli się specjaliści, którzy Ci pomogli. Mam tylko jedno spostrzeżenie, ludzie których bolą kości przy zmianach pogody to meteopaci, homeopata to osoba lecząca pacjentów lekami homeopatycznymi;)))

    OdpowiedzUsuń
  28. mam podobną historię w rodzinie, podziwiam i nie życzę tego nikomu
    I.

    OdpowiedzUsuń
  29. Nawet nie myślałam, że tyle przeszłaś.

    podziwiam Cie i trzymaj tak dalej:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Dobrze że wszystko się skończyło jak najbardziej pozytywnie dla ciebie! Oby taki stan zdrowia pozostał!

    OdpowiedzUsuń
  31. Gratuluję zwycięskiej walki :) Po przeczytaniu Twojego posta natychmiast się wyprostowałam, bo siedziałam zgarbiona:D

    OdpowiedzUsuń
  32. mnie mama zawsze ganiała żebym siedziała prosto i straszyła mnie pajączkiem.. ;D

    OdpowiedzUsuń
  33. Ałł dobrze, że wszystko się dobrze skończyło. Dobrze, że napisałaś tą notkę niech będzie nauczką i przestrogą dla innych. Od dzisiaj zwracam uwagę na swoją postawę i się prostuję na każdym kroku :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Tą notkę powinno się podesłać do Ministra Edukacji i do tych wszystkich nauczycieli, którzy wymagają, by dzieciaki w szkole na 7 czy 8 godzin nosiły do każdego przedmiotu podręcznik, zeszyt, ćwiczenia, odpowiednie przyrządy do pisania. I guzik ich obchodzi, że dziecko 10-letnie nosi plecak o wadze kilku kilogramów... Szlag mnie trafia na samą myśl o tym! Pamiętam, jakie ciężary nosiła moja siostra do szkoły, a teraz też ma problemy z kręgosłupem, na rehabilitacje lata.
    Współczuję Ci szczerze problemów zdrowotnych i życzę zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie współczuję Ci, każdy ma za sobą jakąś tragedię, ale uzewnętrzniać się z nią...to nie w moim stylu i smaku.
    PS. nie udawaj, że to dla rodziców, bo tych na blogach takich jak twój ze świecą szukać, ehhh

    OdpowiedzUsuń