FILOZOFICZNA NIEDZIELA. NAJLEPSZĄ OPINIĘ NAGRODZĘ.


Hello!

Dziś oglądałam programy dotyczące metamorfoz kobiet i tak się zastanawiam czy one w ogóle mają poczucie kobiecości, skoro chcą ulec wielkiej zmianie (głównie operacje plastyczne).
Dla mnie kobiecość jest cechą, która tyczy każdej jednostki pochodzącej z płci pięknej. Wyróżniam kobiecość "psychiczną" jak i "fizyczną". Jeśli kobieta czuje się piękna wewnętrznie automatycznie przekłada się to na wygląd fizyczny. Swoją kobiecość zawsze staram się podkreślać poprzez makijaż, który ma on podkreślać urodę a nie całkowicie ją zakrywać. Również staram się ubierać kobieco.. Co to znaczy? A to, że podkreślam atuty swojego ciała, które jednym się podobają a drugim nie, ale to oczywiście jest zrozumiałe. I

Idealnym odwzorowaniem klasycznego rozumowania kobiecości jest nowa kampania Oriflame, której  motywem przewodnim jest właśnie kobiecość prezentowana przez divę - Demi Moore.

BTW. "More by Demi" jest drugim z zapachów wypuszczonym spod szyldu Oriflame, który podbił mój nos.


Żeby nie było, to chcę Wam pokazać również kobiecość w wersji młodszej. Od czasu do czasu zerkam na blogi modowe. Nie kręcą mnie najpopularniejsze dziewczyny ubrane od stóp do głów w zarowe ciuszki. Szukam czegoś oryginalnego/niebanalnego wśród początkujących dziewczyn. Niedawno w mojej liście czytelniczej pojawił się blog o świetnej i prostej nazwie INVISIBLE JEANS.

Ania pomimo młodego wieku potrafi ubrać się skromnie, a zarazem młodzieżowo i modnie. Nie jest to barokowa przesada, a wypośrodkowana elegancja, która powinna obowiązywać w każdej szkole zamiast mundurków.

Pozwoliłam sobie opublikować jedno ze zdjęć, które posłużyło za baner. Jeśli chcecie poznać bloga Anki, wystarczy kliknąć w foto :)



Reasumując - kobietą jest się w każdym wieku i w każdym miejscu. Nie trzeba tysiąca operacji plastycznych, ulepszania się. Czasem wystarczy dobry makijaż i dobrze dobrane ubranie, a cały wizerunek ulega dużej zmianie.

A może Wy macie swoje słowa aby opisać kobiecość? Najlepszą odpowiedź nagrodzę jakimś upominkiem!

22 komentarze:

  1. Ja kobiecość rozumiem w tym bardzo staroświeckim znaczeniu. Dla mnie kobieca kobieta, to ta w szpilkach, spódnicy/sukience, z długimi włosami, ładnie zaokrąglona, z urodą podkreśloną makijażem. Dlatego też nigdy włosów nie miałam krótszych niż za ucho, a jak idę do sklepu, kupić coś praktycznego, to wychodzę z kolejnymi szpilkami :D

    OdpowiedzUsuń
  2. nasza kobiecość to tylko i wyłącznie odzwierciedlenie naszej duszy. trzeba czuć się kobieco i seksownie, być o tym przekonanym, a wtedy to naprawdę widać :) operacje plastyczne to głupota i przesada XXI wieku. kiedys operacji plastycznych nie było i kobiety dawały radę. znały różne sposoby, aby w tej kobiecości sobie pomóc. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kobiecość - to nie sukienki, nie spodnie, nie fikuśne bluzeczki - to coś, z czego musimy zdać sobie sprawę, to co do nas - do naszego charakteru pasuje. To niejako zaakceptowanie samej siebie, swoich wad ale i zalet - i wobec tego pokazanie całemu światu, że pomimo iż nie jesteśmy idealne - możemy być piękne właśnie dzięki temu nieperfekcjonizmowi.

    Wszelkie odsysania tłuszczu, operacje plastyczne nie pomagają w odkrywaniu samej siebie, zaakceptowaniu samej siebie - i tym samym dojścia do kobiecości. To przychodzi za łatwo, bez potu, łez, bez wewnętrznej walki. Wiem, co piszę - byłam daleka od "kobiecości" jeszcze 2 lata temu. Miałam sporą nadwagę - nie, nie ma co ukrywać - już otyłość, nie akceptowałam samej siebie, nie mogłam spojrzeć na siebie w lustro. Makijaż, ubrania - nic tutaj nie pomagały, bo zawsze widziałam tylko to, co najgorsze.

    Wzięłam się za siebie. Obecnie nie mam idealnego ciała - zostały mi rozstępy w paru miejscach, piersi zmalały, mam również skórkę, która nie zniknęła po chudnięciu, a z którą poradzić sobie mogą jedynie ćwiczenia - wiem już co jest moją mocną stroną, a co słabą. Nie jestem perfekcyjna, nigdy nie będę. Ale zaakceptowałam samą siebie, przestałam się chować - dobieram makijaż do swojego nastroju, ubieram się tak, jak to lubię - w moim przypadku sukienki i spódnice, do tego buty na wysokości. Ale tak samo kobieco czuję się w wytartych dżinsach czy w piżamie, zaspana, z szopą na głowie. Bo pokochałam samą siebie - to kim jestem - i to zrobił mój chłopak :)

    Nie wiem czy wyjaśniłam - ale to właśnie jest kobiecość - chodzenie z dumą mimo świadomości swoich wad, ale i zalet - śmiania się z tego pierwszego, podkreślania tego drugiego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm nigdy nie zastanawiałam się jakoś dogłębniej nad kobiecością i jej 'definicją', ale dla mnie kobiecość to po prostu akceptacja siebie swoich wad i zalet i naturalność. Nie chodzi mi o to że kobiety nie powinny nosić w ogóle makijażu czy ubierać się w oryginalne ciuchy, ale jak widzę dziewczyny wyglądające jak Lady Gaga/Krystyna Mazurówna to nie wygląda to dla mnie zbyt kobieco. Już o wiele bardziej kobieco wyglądają dla mnie dziewczyny ubrane w spodnie i męski T-shirt, z jedynie wytuszowanymi rzęsami niż takie odpicowane w każdym detalu i to jeszcze przesadnie dziewczyny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie kobiecość, to przede wszystkim naturalność. Wszystkie kobiety są na swój sposób piękne. Każda ma wady i zalety, ale najważniejsze jest by zalety podkreślać, a wady w delikatny sposób ukrywać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kobiecość ujawnia się w uśmiechu i w spojrzeniu. To taki stan kobiecego umysłu, w którym kobieta w pełni akceptuje siebie i potrafi wyeksponować swoje zalety (nie tylko te fizyczne!) i umiejętnie ukrywać swoje drobne wady ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie kobiecość ujawnia się w momencie, kiedy dziewczyna wstaje rano z potarganymi włosami, bez makijażu i w zbyt dużej męskiej koszuli przygotowuje ukochanemu śniadanie.
    Kiedy skromnie ubrana, a nie przebrana, z dekoltem do majtek (!) przechodzi przez ulicę i całą sobą przyciąga spojrzenia mężczyzn. Kobiecość według mnie rodzi się w głowie, to sposób wyrażania siebie, sposób mówienia, dźwięczący w uszach śmiech, drobne gesty, których kobieta nie musi się uczyć: nieświadome poprawianie włosów, nieśmiały uśmiech, słowa - klucze, działające jak magnes.
    Kobieta najbardziej kobieca to kobieta spełniona, kochana i kochająca, szczęśliwa i świadoma siebie.
    I tego życzę wszystkim kobietom: ukochanego mężczyzny, spełnionych marzeń, życia jak z bajki i akceptacji wszystkich wyolbrzymionych przez was wad, które dla mężczyzn okazują się być kwintesencją kobiecości ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czym jest kobiecość ? Hmm. Dla mnie to delikatność, zalotne spojrzenie, naturalny wygląd.
    Żadne operacje plastyczne nie powinny świadczyć o kobiecości .

    OdpowiedzUsuń
  9. zgadzam się z każdym Twoim słowem! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie kobiecość to podkreślenie tego czego mężczyźni nie maja. Czyli włosy, nie muszą być długie, ale muszą być przede wszystkim zadbane i pasować do naszej osoby. Po drugie makijaż, nie może być taki że zamiast podkreślenia tego co w nas najpiękniejsze robi nam tapetę z buzi.
    Po trzecie paznokcie, no i tu tak samo jak z włosami ważne żeby były zdrowe i miały ładny kształt.
    Do tego dochodzi ubiór, czyli skromny ale odrobinę seksowny.
    I kilka detal czyli naturalność i bycie po prostu sobą ..

    OdpowiedzUsuń
  11. Akurat Demi(nie znam zapachu, więc nie oceniam:)) jest dla mnie teraz tak sztuczna, że osobiście nawet nieprzyjemnie mi się na nią patrzy... Rozumiem, że każda z nas chciałabym jak najdłużej wyglądać dobrze, ale nie drastycznymi środkami! Po co zmieniać się całemu, skoro w 99% najpiękniejsze, najbardziej kobiece i sexy jest to, co podkreśla nasze plusy(, które KAŻDA MA!(np. makijaż, dopasowana do figury kreacja, nawet niekonieczne sukienka!, nowa fryzura, kolor itp...) a nie zmienia nas w kogoś innego. Kobiecość to dla mnie umiejętność połączenia delikatności i zwiewności z temperamentem i uśmiechem, który przyciąga dobrych ludzi i spojrzenia. Wtedy w każdym przebraniu, w każdej fryzurze i makijażu można być kobiecym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. popieram ! tracę szacunek dla osoby, która nie potrafi starzeć się z godnością a robić z siebie sztuczną, dmuchaną lalę - wybór Demi jako twarzy perfum oriflame w tej sytuacji mnie nie przekonuje.

      Usuń
    2. Dokłanie.
      Tak a propos - wyśmiewany teraz wszem i wobec "odlew" Madonny Madame Tussauds versus Madonna na żywo ?? :D

      Usuń
  12. Dla mnie najwyższą miarą kobiecości jest macierzyństwo :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgadzam się, że kobietą jest się w każdym miejscu i o każdej porze. Podlegające wątpliwości jest poczucie kobiecości, emanowanie kobiecością, a przede wszystkim siła i odwaga, aby czuć się kobietą.

    Na to jakimi ludźmi się rodzimy nie mamy wpływu. Nic nigdy nie złamie tej prawdy: ludzie są brzydcy i ładni (według różnorakich kanonów kulturowych) i są lepiej akceptowani w społeczeństwie bądź mniej. Makijaż i moda to wspaniałe okazje, ażeby dodać sobie otuchy i podkreślić mocne cechy, zatuszować te złe, ale to nie zawsze wystarczy. Jeśli kobieta nie jest urodziwa, operacja haczykowatego nosa czy odsysanie tłuszczu może być dla niej przełomowym kopem, który wreszcie odmieni jej koszmarne życie.

    Oczywiście nie mówimy tutaj o fałszywych kompleksach osób, które w rzeczywistości mieć ich nie powinny (to według mnie jest zaburzenie na podłożu psychologicznym, ale nie związanym z poczuciem kobiecości).

    Nie zgadzam się ze słowami: "Jeśli kobieta czuje się piękna wewnętrznie automatycznie przekłada się to na wygląd fizyczny." Żadna siła pozytywnego myślenia nie sprawi, że uszy przestaną odstawać, lub brodawka na policzku zniknie.;) Dlaczego nie pozwolić kobiecie uwolnić się od takiego ograniczenia? Wzorowanie się na "divach" i gwiazdach też krytykuję. Divy i gwiazdy są piękne, mają kasę i mogą przysłowiowe "wszystko". Mogą mieć prywatny gabinet do operacji plastycznych w piwnicach swojej willi. Niech się więc wypchają swoim współczuciem dla brzydkich i słabych, niezamożnych i zagubionych kobiet.

    Hasło "pokochaj siebie taką jaką jesteś i ciesz się życiem" jest piękne i prawdziwe, powinno być głoszone przez następne pokolenia, ale czasem mała pomoc dla wiary w siebie nie świadczy, że kobieta nie ma poczucia kobiecości, bo zlikwidowała mankament, przez który źle się czuje.

    Dziękuję za przeczytanie mojego eseju i pozdrawiam :D

    Buziak :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Dla mnie kobiecość to godzenie kilka ról na raz - matki, żony, kochanki, koleżanki. Co znaczy słowo kobieta wiemy tylko my kobiety. Zawsze potrafimy wszystko pogodzić, dbamy o swój wizerunek, dziecko, miłą i ciepłą atmosferę w domu jak i pracy, o swojego męża/partnera.
    Zawsze dajemy 100% siebie. Kiedy okaże się, że mamy wybrać swoją przyjemność np zakupy, a spacer z dzieckiem po parku wybierzemy to drugie. Zawsze najpierw patrzymy na dobro bliskich, a potem dopiero siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja uważam, że kobiecość to coś co same czujemy- wewnętrzna poczucie własnej wartości, piękna. Wtedy nie jest wazne ile mamy lat i co myślą o nas inni. Jesli czujemy się kobiece we własnej skórze nie ubierzemy się w worek, a podkreślimy swoje kształty- niezależnie od wagi, wzrostu itd. Kobiecość to dla mnie styl zycia, sposób myślenia i odbierania świata- w końcu jesteśmy kobietami, czujemy świat inaczej ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Odpowiedzi
    1. Ty, w spamie wszystko siedziało ;/ Fuck! Już jest!

      Usuń
  17. bardzo ciekawa notka ktora daje troche do myslenia :):) a na bloga Ani juz zagladam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. MORE by Demi mój nos podbił również.
    A jaki jest ten pierwszy zapach?
    Ja uwielbiam Embrace her...

    OdpowiedzUsuń